30.6.14

Obiad, przy którym spalisz kalorie

Ostatnio przypomniałam sobie o placuszkach, które jadłam dawno, dawno temu jeszcze w wersji wegetariańskiej. Kochałam je całym sercem! Nie wiem, jak mogły mi umknąć...

Jeszcze dzisiaj mam zamiar zrobić najprostszy na świecie sok z czerwonej porzeczki i kombuczę na malinowej herbacie (mam nadzieję, że jej nie zabiję).


Do rzeczy. Aby zrobić przecudowne placuszki potrzebujemy:
- 5 marchewek i 5 ziemniaków (ogólnie ich stosunek powinien wynosić 1:1),
- jedna większa cebula,
- ok. 1 szklanki mąki (u mnie pół owsianej, pół kukurydzianej),
- 4 łyżki zmielonego siemienia lnianego lub nasion chia (miałam chia),
- sól, biały pieprz, masala, curry (duuuużo curry!) do smaku wedle kubków smakowych,
- olej do smażenia.

Marchewki dzielimy na dwie połowy: jedną ścieramy na tarce o grubych oczkach, drugą o małych - to jest właśnie etap spalania kalori. Tak samo czynimy z ziemniakami. Dodajemy drobno posiekaną cebulkę. Wsypujemy przyprawy oraz mąkę (ja dałam około szklanki, ale zależy to od wykorzystanych przez nas warzyw - jedne mają więcej soków, inne mniej). Dodajemy wcześniej zaparzone nasiona chia/siemie lniane, które staje się "glutem" i zastępuje nam jajko. Wszystko powinno mieć konsystencję odpowiednią do uformowania klopsików. Możemy też nakładać masę łyżką bezpośrednio na patelnię (wówczas nie mamy idealnych okrągłych kształtów). Jeśli robimy grubsze - smażymy na małym ogniu, by wszystko w środku miało czas na dopieczenie się.
Podajemy z sosem sojowym, bo tak jest najlepiej! ♥
Dobrze sprawdzają się jako burgery na wycieczkę, włożone w bułę. Pycha!


Pamiętacie małą stewię? Jej zdjęcia z 12 maja znajdziecie tutaj. Aktualnie jest sporo większa. W planach mam kupienie sadzonki, aby sprawdzić, co się bardziej opłaca.

Była i żyworódka (po prawej). Także bardzo mała (tutaj). Rozrosła się jak dzikus, kochany dzikus 

Dzisiaj przyszła paczka, której wyczekiwałam od ponad tygodnia!
Spodziewajcie się nowych pomysłów, bo energii ostatnio mam ponad normę 

Zapraszam Was na Facebooka, Kochani!
Tam możecie zobaczyć coś więcej niż na blogu oraz w przyszłości wziąć udział w konkursie.

1 komentarz :

  1. Ha ha ha za mna od kilku din chodza placki ziemniaczane.....ale mam dwa ale: moje male dziewcze nigdy jeszcze nie jadlo plackow ziemniaczanych I nie wiem jak sobie z nimi poradzi ;-) no I trzec mi sie nie chce:-)
    Jednak mine zmobilizowalas zrobie I takie tradycyjne I te z Twojego przepisu.
    A jak twoja kombucha? Ja czytalam ze z ziolowych cherbat nie da rady......
    Kombucha, kombucha, kombucha - moja najlepsza kolezanka!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.