6.7.14

Upcyklingowa szminka. Dawaj drugie życie!




Nie musicie nic mówić - wszystko wiem. Wiem, że macie w domu szminki, pomadki ochronne i błyszczyki, których nie używacie (może nawet nigdy ich nie użyłyście). Macie też na pewno cienie do powiek, które leżą nierozpakowane. Prezent? Wyprzedaż? Okazja? Nawet ja, która wydłubałaby sobie oko pędzelkiem i nie ma nic wspólnego z makijażem, miałam te rzeczy gdzieś w pudełeczkach. Jeden był tego plus - od wczoraj ich używam, ale pod nieco inną postacią. 




Aby zrobić swoją niepowtarzalną (Oczywiście, jak my same!) oraz wymarzoną (Dlaczego nikt jeszcze nie uszył takiej sukienki, którą sobie wymyśliłam?) szminkę potrzebujemy:
- starej szminki, której nie używamy (ochronnej lub kilku takich, których kolor nam nie odpowiada, a zmieszany mógłby dać pożądaną barwę), 
- wazelinę kosmetyczną (jeśli nie mamy starej szminki możemy użyć wazeliny, np. Ziaja),
- starego błyszczyku, którego nie używamy (nada kolor, możemy go zmieszać ze szminką, najlepiej nada się błyszczyk, który nakładamy na usta pędzelkiem lub palcami),
- cienie do powiek (jeśli nie mamy ani błyszczyku, ani szminki, który chcielibyśmy poświęcić lub po prostu cienie mają lepszy odcień),
- tubka do szminki (ja miałam nową, kupioną za 2,28 zł, ale może być też z odzysku - np. ta, z której weźmiemy szminkę do przetopienia),
- zapałki i świeczka (nad którą będziemy przetapiać wszystkie produkty na nową szminkę),
- opcjonalnie esencja zapachowa. 




Ja wybrałam starą pomadkę ochronną o kremowej barwie (chroniąca przed słońcem). Miała taką wadę, że dziwnie pachniała i dlatego jej nie używałam. Była więc w całej swej okazałości, ale ucięłam ją nożem w połowie i to był mój pierwszy produkt. Do niej dodałam czerwonego błyszczku z pudełeczka, którego zawartość mogłam swobodnie wybrać łyżeczką. Nie zależało mi jednak na kolorze, który będzie na ustach, tylko na miłym wyglądzie szminki. Używam mnóstwo kremów i kremików do pielęgnacji ust, zwłaszcza latem i zimą, dlatego musi cieszyć oko. Wkropiłam dodatkową jedną kropelkę esencji czekoladowej. Wszystko przetopiłam nad świeczką i gotowe (w przypadku wazeliny, roztapiamy wazelinę i błyszczyk/cień do powiek) . Płynną masę przelałam do tubki i włożyłam do lodówki na 5 minut, aby szminka zastygła. Gotowe. Teraz mogę jej używać (robię to nachalnie od wczoraj) i nie pachnie już nieprzyjemnie. Uzyskałam delikatny, różowy kolor i tak samo prezentuje się na ustach. Cel osiągnięty, efekt widoczny obok! ♥







Wczoraj zlałam do słoiczków macerat ze skrzypu polnego, o którym pisałam tutaj. Powinien odstać swoje przynajmniej przez miesiąc, ale kopyta Siwego nie mogły czekać, a olej bardzo już ściemniał. Uznałam, że na pewno przesiąknięty jest już krzemionką i potasem i możemy nakładać go na wyczyszczone kopyta. Mam nadzieję, że się sprawdzi. Mogę też powiedzieć Wam, że niedługo będę zlewać macerat z jaśminu i dzikiej róży. Obiecałam, że przyznam się, jeśli mi nie wyjdzie, więc mówię: jaśminowy cudownie pachnie majem i wystarczy kropla, by zapach utrzymywał się pół dnia. Niestety, z dzikiej róży nie pachnie nic. Prawdopodobnie róża, którą wybrałam była za mało aromatyczna. Idąc jednak za jaśminowym sukcesem planuję zebrać maciejkę, by zrobić komuś prezent - Ciociu Kasiu, przepraszam jak mi nie wyjdzie, ale postaram się złapać maciejkę w słoiczek ♥

Nadal przygotowuję się psychicznie do zrobienia domowego tofu i chyba poeksperymentuję bez żadnych kwasków cytrynowych i octów i zostawię mleko sojowe na jednej/dwa dni. Może zetnie się samo? Jakieś uwagi, propozycje? Czy ktoś może mi w tym pomóc?

Zapraszam na Facebooka i ponownie dziękuję za odzew! :)

5 komentarzy :

  1. chyba nie potrafiłabym zrobićtakiego cuda, ale może kiedyś się uda.
    Świetny blog, pozdrawiam ;)

    http://amarka11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny sposób na wykorzystanie niepotrzebnych kosmetyków :) Ja na razie "specjalizuję się" w produkcji kremów nawilżających i natłuszczających oraz musujących kul do kąpieli.
    Co do tofu: mam vege przyjaciela który poleca ten przepis: http://wegetarianka.blox.pl/2009/10/DOMOWE-TOFU.html
    Zapraszam do mnie! http://wisniowasowa.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przepis, chyba z niego skorzystam. :)
      Podpowiesz coś na temat kremów? Interesują mnie najprostsze przepisy, bo w tej chwili nie mam np. masła shea. Na temat musujących kul do kąpieli już coś wiem.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. do produkcji tofu używałam świeżego soku z cytryny albo wody z kiszonych ogórków. Szczególnie ta druga metoda była strzałem w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda z kiszonych ogórków - to mi się podoba! Zależało mi na czymś naturalnym, a cytrynki nie wiadomo skąd przyjechały i czym były karmione. Ogóraski z zeszłego roku na pewno się ucieszą! :)

      Dzięki!

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.