6.8.14

Koperkowo-daktylowe ciastka


Paradoksalnie... Im bardziej brnę w zdrową, ekologiczną żywność, w świadome życie, w inną literaturę, w czas spędzany przy zwierzętach, na pomocy innym, ale też dla siebie (na przykład biegając i poświęcając też czas swojemu ciału, nie tylko duszy), tym bardziej widzę, że CZŁOWIEK MA RAJ NA ZIEMI. Moje kubki smakowe szaleją z rozkoszy, ja uczę się nowych przepisów, zbieram nasiona, poznaję nowych ludzi, mam możliwości i... piekę ciastka. Jakie? Najpyszniejsze na świecie. 


Nie wpadłam wcześniej niż wczoraj na to, żeby pozbierać nasiona kopru i po prostu je zjadać. Przywiozłam dwa kwiatostany i oba wykruszyłam na kanapki. Dosypywałam, dosypywałam i... dosypywałam. Spróbujcie. Cudowny smak. Poza kanapkami, nasiona wsypałam też do torebeczki i wykorzystałam je w porannych wypiekach. 



Powstały ciastka o oryginalnym smaku i jestem nimi zachwycona. Będą u mnie non-stop, w razie chęci na słodkości. Do ich wykonania nie potrzeba nic nadzwyczajnego. I możecie być kreatywni i sypnąć dodatkowo w ciasto czymkolwiek chcecie!

Składniki:
- 2 szklanki mąki,
- 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej ekologicznej,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 3-4 łyżki cukru (w zależności od upodobań),
- 1/2 szklanki oleju,
- garść daktyli suszonych (niesiarkowanych),
- 1 banan,
- 2 duże jabłka (lub kilka małych),
- 2 łyżki nasion kopru,
- 3 łyżki nasion sezamu,
- garść pestek słonecznika.


Lista wydaje się być długa, ale przygotowanie banalne i naprawdę krótkie. Można zrobić je wieczorem i wziąć na drugi dzień do pracy/szkoły. Więc: w jeden misce mieszamy mąkę, sodę, sól, cukier, koper, sezam i słonecznik, w drugiej olej, pokrojonego banana, jabłka i daktyle. Zawartość drugiej miski traktujemy blenderem na gładką masę i przelewamy do suchych, wymieszanych wcześniej składników. Wszystko razem powinno stworzyć lekko lepiącą się, ale zwartą kulę. Teraz możemy formować mniejsze kuleczki (wielkości orzecha włoskiego) i lekko je spłaszczać. Układamy na blasze i pieczemy ok. 15 minut w 180 stopniach C. 


Dostałam od Babci przerośnięte ogórki i powstało z nich coś zabójczo pysznego, jak ciacha (okej, nie potrafię wytłumaczyć dlaczego wszystko, co ugotuję, tak bardzo mi smakuje). I jabłuszka też mam, ale one chyba po prostu wpadną do sokownika :) 

P.S. Wspaniała wiadomość! Storczyk z domowej uprawy zakwitnie! Najbrzydszy z wszystkich jakie miałam, z jednym (ledwo żyjącym) liściem i mający zaledwie 10 cm. Ma dopiero pół roku, a taki hojny ♥

Zapraszam na Facebooka ♥

2 komentarze :

  1. Wygląda pysznie, aż chce się jeść! Narobiłaś mi smaka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Polecam zrobić jak najszybciej. Ja szykuję już kolejne porcje :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.