11.8.14

RAWFOOD: mąka i olej z orzecha włoskiego


Historia zeszłorocznych orzechów jest taka - prawie cały rok zapakowane były w wielkie worki i wolę nie myśleć, gdzie jeszcze są. Od czasu do czasu rozłupywałam ich tyle, aby starczyło na mleko, czasami potrzebowałam coś do ciastek, czasami do innych wypieków. Mama raz usiadła i za jednym razem zrobiła porządek ze wszystkimi. W efekcie mamy stół zastawiony pojemniczkami z orzechami włoskimi. Czas coś zrobić, bo niedługo będą świeże!



Dalsze przygody orzechów są takie, że wpadły do Omega Juicer (wyciskarka do soków i warzyw) i dały olej oraz mączkę orzechową. Swoją drogą - nie wiedziałam, że taka mąka jest w ogóle w sprzedaży. W pierwszym momencie orzechowe resztki miały trafić na kompost, ale planuję w najbliższym czasie zrobić coś, do czego idealnie się nada! Taki dodatek do ciast i wypieków (albo jako główny składnik) jest bezglutenowy, co szczególnie może ucieszyć niektóre osoby. Mnie ucieszył natomiast fakt, że w sklepie 250 g mąki z orzechów włoskich kosztuje 15 zł. Moja mąka powstała po oddzieleniu oleju od orzechów i jest prawie sucha. W domowych warunkach, nie posiadając Omega Juicer, możecie zmielić orzechy w młynku lub blenderze kielichowym (wówczas nie oddziela się sam olej i być może w przypadku sklepowych mąk jest tak samo). Moja mąka jest produktem ubocznym, a olej z orzecha włoskiego ma cudowny, słodkawy smak oraz mnóstwo wartości odżywczych. Z prędkością zjadania 1 słoiczka na dzień, szczególnie w asyście awokado (na słono) albo banana (na słodko) mam nadzieję, że przybędzie mi trochę kilogramów. Coś podczas biegania spalam na pewno, a wolę nie zmieniać swojej wagi w innym kierunku niż przytycie! Na pewno usłyszę "O Boże, Ty od tego weg(etari)anizmu umrzesz! Ciebie już w ogóle nie ma!" 



W ogóle myślałam o tym, żeby zrobić kiedyś post z moimi ulubionymi rozmowami nt. jedzenia, które kiedykolwiek odbyłam. Były one jednak tak specyficzne, że rozmówcy by się rozpoznali. Moim faworytem jednak muszę się podzielić, no muszę (chociaż chyba wszystkim już to mówiłam )
Uwaga (słowa kierowane do mnie): "Ale Iza, ja wiem, dlaczego Ty jesz tyle czekolady! Ty tą czekoladą zastępujesz mięso. Coś zamiast niego jeść musisz. I taka jesteś blada i chuda." Powiedziała koleżanka z lekką nadwagą podczas zimy w pełni (co do opalenizny ☺). A skoro już jesteśmy przy radosnym temacie, to popatrzcie na zdjęcie obok. "Mamo, nie ma nic do jedzenia!" W tyłkach się tym weg(etari)anom od sezonu owocowo-warzywnego poprzewracało! Mi także, bo mając to wszystko pod nosem, chciałam zrobić rybę po grecku (bez ryby oczywiście!). Takie zachcianki! Na tym stole w ogóle NIE ma: jabłek, mango, awokado, marchewek, buraczków, śliwek, pomidorków, nektarynek, koperku, pora, selera, pietruszki, orzechów, gruszek... 




Zapraszam na Facebooka ♥

6 komentarzy :

  1. Mogę Cię okraść z tych wszystkich pyszności? Tak asekuracyjnie, żeby ci sie w główce już bardziej ne przewracało xDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, jaki model wyciskarki masz? Mam Omegę 8006.
    Możesz mi powiedzieć czy po prostu zmieliłaś w niej orzechy czy coś jeszcze robiłaś?

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    www.cobylonaobiad.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja po prostu wrzuciłam orzechy do zmielenia z wkładką do wyciskania soków :)

      Usuń
  3. I tylko raz przeciskałaś masę że wyszło Ci takie masło? Czy to w słoiczku to właśnie olej jest?
    Wczoraj zrobiłam masło z fistaszków, ale kilka razy przeciskałam masę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz przeciskałam. Na oko to były ze 3 szklanki, może nawet mniej. Ale to były orzechy włoskie z zeszłego roku, niedługo świeże (ciekawe co z nich będzie) :) Na początku wychodzi mętne masełko, ale raczej jest rzadkie. Po włożeniu do lodówki fajnie oddzieli się olej (klarowny) od cięższej masy, która opada na dół :)

      Z fistaszków jeszcze nie próbowałam. Wyszło dobre? :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.