10.9.14

Domowe suszone pomidorki koktajlowe

Wczoraj spotkało mnie kilka pięknych chwil, mianowicie:


1. Moja masażystka stwierdziła, że fizjoterapia dla zwierząt jest naprawdę dobrym kierunkiem i pogadałyśmy sobie do rzeczy. Później okazało się, że jej 4-letnia córeczka oszalała na punkcie koni, a ona (jako matka) chciałaby pielęgnować jej pasję. Naprawdę fantastycznie spotykać takich ludzi na swojej drodze. 

2. Dostałam kilka miłych komentarzy dotyczących pierwszego wpisu o RB. Dały mi naprawdę wiele szczęścia. Kocham małe rzeczy!

3. Mój Siwy starszy koń zaczął w końcu chodzić bez bólu (i to całkiem przyzwoicie, nawet się nie potyka). Wygląda mi to na cudowne ozdrowienie!

4. Zakochałam się w Cindie Corbin. Jest to jedyna joginka, z którą ćwiczę. Dziękuję za silne zakwasy pośladków. 

5. Dostałam sporo koktajlowych pomidorków od Babci (sporo było zanim włożyłam je do...). Zobaczcie poniżej!



Stało się - zrobiłam domowe, suszone pomidory. Jestem z nich tak bardzo dumna, że nie idzie tego uczucia wyrazić. Po raz pierwszy zjadłam wczoraj DOMOWE. Kolosalna różnica i ten smak... W dodatku - czasu im nie poświęcasz, bałaganu nie masz, naczyń do umycia też nie. IDEAŁY. Ześwirowałam... a wyszło ich tak mało!




Do rzeczy. Ile pomidorów masz, tyle będzie. Koktajlowe kroimy na połówki. Wykładamy na blaszce pokrytej papierem do pieczenia. Pomidory możesz dosolić, ale nie musisz. Ja to zrobiłam. Ponadto sypnęłam cukrem, oregano, świeżym majerankiem i świeżą bazylią. Wstawiłam na niecałe 2 godziny do piekarnika. Początkowa temperatura: 100 stopni C. Później zeszłam do 70-80 stopni. Po godzinie i 40 minutach zaczęłam doglądać czy nie są za kruche i po 2 godzinach wszystkie wyciągnęłam. Naczytałam się, że najlepiej zalać je oliwą, ale podobno można je także trzymać w pudełeczku czy puszce. Cóż. Nie dość, że moje suszone pomidory nie dotrwają do zimy, to nawet pojemnika nie zobaczą...

Miła wiadomość - będę z The Secret of Healing na bydgoskiej Ciachomanii 20 września (w sobotę) od 13 do 17. Będą i moje ciastka (lub ciasto, ewentualnie pudding). Pomagamy Otwartym Klatkom. Chcecie też pomóc? Wpadajcie do klubu 1138 na Wełniany Rynek! 



Do listy najprzyjemniejszych chwil minionych dni dopisuję punkt:

6. Mój pies. Najpiękniejszy na świecie. Najmądrzejszy. Wspiera polskich sadowników! Wszyscy jemy jabłka!

Poznajcie więc Lorę! ♥


 


5 komentarzy :

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.