24.9.14

Nie wstydzę się tego, kim jestem

Jesień! Piękna, nadal ciepła, z deszczykiem, tęczą, zrzucająca liście i malująca krajobraz na pozornie szary i monotonny: zaorane świeżo pola. Nad nimi najpiękniejsze zachody słońca. Róże, krwiste czerwienie, przerażające zachmurzenia. Przynajmniej u nas, na wsi. A w domu sielanka, polarowy koc, herbata, kompoty, soki, pieczone jabłka z cynamonem. Specyficzny (w ostateczności bardzo przyjemny) nastrój. Taka jest moja wizja jesieni. Taka jest wizja wielu z nas.


Szybko się wzruszam. Jestem bardzo emocjonalna. Nienawidzę krzywdy, która dotyka innych. Nienawidzę bólu zadawanego zwierzętom. Nienawidzę fatalnych warunków, w których żyją zwierzęta przemysłowe. Nienawidzę tego, co ma do czynienia z niesprawiedliwością i niewolnictwem. 

Dlatego tak bardzo boli mnie widok starszego Pana, ledwo pchającego rower poprzerzucany workami z kasztanami. Biorę pod uwagę: chory lub nie, z emeryturą lub nie, rencista lub nie, wdowiec lub nie, ma dzieci lub nie, gdzie mieszka i czy daleko, ma dom czy nie, ma jakikolwiek dochód czy nie, choruje czy nie, i... ile ma lat? Ile lat ma człowiek, którego mijam samochodem? Samochodem. Popijając sobie świeżo wyciśnięty sok z jabłek. Z zakupami. Wracając do domu. Rozmawiając i śmiejąc się z Mamą. Cholerna ze mnie szczęściara, myślę sobie. I chce mi się płakać. Ale naprawdę to cenię.

Obładowana zakupami odchodzę od kasy. Za oknem widzę innego Pana, trochę zaniedbanego, z ledwo żyjącym rowerem. Je łapczywie suchą bułkę. Patrzę w swoje zakupy. Luksus. Mam to szczęście, że mogłam wziąć z półki to, na co mam ochotę. Mogłam wziąć jeszcze na jutro. I dwa kilo mąki więcej, bo była w promocji. Mogłam zrobić zakupy tak, aby najeść się dziś i jeszcze za tydzień. I chce mi się płakać. Doceniam.

Chce mi się płakać, że jadę samochodem, a Pan mający ok. 75 lat pcha poboczem obładowany cennymi dla niego zbiorami rower. Chce mi się płakać, że przechodzę obok głodnego mężczyzny, pachnąca perfumami (może nie najdroższymi, ale jednak), z paznokciami pomalowanymi pod kolor sukienki. Chce mi się płakać, bo przepaść między nami jest tak ogromna, że nie idzie jej przeskoczyć. Nie masz też wpływu na matkę, która krzyczy na małe dziecko. Jakby to ona jeszcze nie zdążyła zrozumieć dziecka, a nie maleństwo w wózku. 

Chce mi się płakać, kiedy biegnę i mija mnie ciągnik z przyczepą pełną świń. Po brzegi. Nogi za barierką, głowy wystające ponad. Nie rozumiem dlaczego nie mogą być chociaż godnie przewiezione? Nie mogą godnie zmieścić się na przyczepie. Przecież to śmieszne! Gospodarze są na zaawansowanym stopniu chamstwa. Wydaje mi się? Zwariowałam? Nie wierzycie? Mam zacząć robić zdjęcia?


Zdjęcie: Lady Amarena





Życie jest PROSTE i to mi się akurat nie wydaje. Ja to wiem. Jestem tego pewna. Jest PROSTE i PIĘKNE. Niebywale piękne. Dlatego już nie wstydzę się tego, kim jestem. Kiedyś chowałam się pod skrzydłem Mamy, kiedy ktoś krytykował mój styl odżywiania się. Zostawałam sama w towarzystwie, kiedy okazywało się, że nie piję alkoholu i z nikim nie wyjdę na fajkę. Przestawałam biec, kiedy spotykałam na trasie kogoś znajomego (np. sąsiada), by uchronić się od uszczypliwymi komentarzami. Teraz wiem, że wystarczyło zmienić znajomych z pijących na niepijących lub żadnych :) Teraz wiem, że kiedy ktoś atakuje mnie, ja mam prawo zaatakować go (chociaż rzadko to stosuje, ale świadomość pomaga). Mogę na przykład zarzucić go artykułami o prawach zwierząt, sterroryzować książkami i badaniami (mam ochotę, ale tego nie robię, jestem mięczakiem). Mogę także na zapytanie: "Jesteś taka chuda! Chcesz schudnąć więcej?! Oszalałaś?!" odpowiedzieć złośliwe TAK, CHCĘ. 







Żeby jednak mimo wszystko zachować tutaj miły, radosny (bo takie jest życie!) akcent, mała anegdotka. Zaskoczyłam nieświadomych mojej obecności rozmówców :)


„- Rozmawiamy o Tobie, bo to jest temat tabu.
- Jedzenie jest tematem tabu?
- Wiesz, nie jedzenie, tylko ten Twój wegnizm.”


Aaaaaha, no tak. To zrozumiałe! :)



12 komentarzy :

  1. Kochane słowa, lubię czytać takie rzeczy, wtedy wraca mi wiara w ludzi. Lubię czytać mądre słowa pośród tych wszystkich głupot jakimi zostajemy obrzucani z każdej strony, typu tych o których Ci mówiłam (jakie mam zeszyty i to co zrobię dziś wieczorem). Brawo, trzymaj tak dalej. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiśnia, to Ty trzymaj tak dalej! :* Dziękuję!

      Usuń
  2. Piękne zdjęcie- to raz. Cudowne podejście do życia- dwa! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale z tego co wiem, to mamy podobne :*

      Usuń
  3. masz fajne podejście do życia napewno bardzo pozytywne, a zdjęcie jest cudowne ! :)
    http://iggynaturalblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo interesujący wpis i cały blog. Zapytam jako mama, kt "wychowuje" synka (2,5 roku) w duchu RB - skąd Twoi rodzice czerpali inspiracje tyle lat temu? Czy jakoś to wychowanie sobie nazywali, czy to teraz, patrząc wstecz, widzicie że to co się działo w Waszym domu rodzinnym to było RB? Pozdrowienia dla rodziców i dla Ciebie, rzecz jasna:) I czekam na odpowiedź:) Monika, mama Tymona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Mama została wychowana w tej sam sposób, jak wychowała mnie. Czerpała więc mądrości od swoich Rodziców. Nie, nie nazywali tego dawniej RB. Nie czytali też żadnych książek na temat wychowywania i temu podobnych. Kierowali się raczej intuicją i instynktem :)

      Pozdrawiam! Tymona także :)

      Usuń
  5. Mam podobnie. Powiem Ci, że czasami wracając ze szkoły jeszcze, miałam okazję zrobić kilka dobrych uczynków. Teraz też mi się to zdarza, ale już zdecydowanie rzadziej. A to starsza Pani, potrzebowała pomocy na przejściu dla pieszych, a to starszy Pan idacy z balkonikiem i swoim pieskiem, utknął na chodniku, bo smycz zaplątała mu się o balkonik. Głupia złotówka wrzucona na rynku, niewidomej staruszce. Hamburger z mc' donald podarowany chłopakowi, który grał na gitarze. Tak niewiele, a jak cieszy tych ludzi i nas samych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Tak niewiele potrzeba czasami do szczęścia :)

      Usuń
  6. Bardzo dobrze napisane! Tak trzymać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz o tym wszystkim bardzo ładnie. Ale zamiast myśleć tyle o tej przepaści między Tobą, a tymi ludźmi mogłaś ją równie dobrze zmniejszyć. Wystarczy jedno zapytanie "potrzebuje pan czegoś ze sklepu?" "Znam kogoś kto może panu pomóc". Często zwykła rozmowa jest w stanie podnieść takie osoby na duchu i umilić im kolejny dzień, w którym muszą patrzeć przez szklane drzwi na markety wypełnione "szczęściarzami" z pełnymi portfelami.
    Tak więc namawiam cię do działania a nie tylko do biernego przyglądania i rozmyślania, jak to Tobie dobrze a innym nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się nie rozumiemy. Nie muszę się tutaj wszystkim wychwalać. Nie muszę pisać, do kogo podchodzę, komu pomagam, jak działam. Nie wszyscy też pomocy oczekują. Kiedyś usłyszałam, że traktuję kogoś z góry (pytając, czy Pani czegoś potrzebuje). W maju przywlokłam starszego, niepełnosprawnego mężczyznę pod szpital. Mając 43 kg podnosiłam go z ziemi i na wózek. Prosił o pomoc, bo ktoś miał się nim zająć, a nie miał czasu, a on musiał iść do lekarza. Strasznie to przeżyłam, bo nikt później nie chciał mi powiedzieć, czy wszystko z nim w porządku. Wołał jeszcze do mnie, że jestem kochana, że dziękuje, że chciałby mieć kogoś takiego obok siebie zawsze. Spać nie mogłam przez tydzień i do teraz czasami o nim myślę. To nie jest tak, że biernie się przyglądam i przykro mi, że ktoś ocenia moją postawę w ten sposób po przeczytaniu jednego wpisu.
      Zawsze są dwie strony medalu.
      Pozdrawiam i zachęcam do otwierania umysłów!

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.