9.10.14

Hipokryci są wszędzie - czyli dlaczego nie wtrącam się i szanuję życie innych

Zasada jest prosta: co dasz od siebie, to do Ciebie wróci. Włącznie ze złośliwością, wytykaniem błędów, wypominaniem. Oczywiście, wliczając też miłość, szacunek, sumienność. Taka jest instant karma. Nie oszczędza nikogo i zapisuje wszystko (pozytywne odda ze dwojoną siłą, a za negatywne da nauczkę). Wierzę w to. To taka ostateczność, gdy jednak przekonujesz się, że na świecie nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość, uczciwość i... naturalność. I kiedy spotkasz fantastyczną osobę - z własnymi ideami, pomysłami, osobowością i prawdziwymi uczuciami, z radości nie możesz w to uwierzyć. Chciałoby powiedzieć się czasami "Gdzie mieszkasz? Chcę utrzymywać z Tobą stały kontakt!".

Jedyne, co najbardziej mnie obchodzi na co dzień - moje życie. Po prostu i najzwyczajniej myślę sobie wieczorem, co zjem jutro i co ubiorę, co powinnam zrobić, co chciałabym dokończyć, gdzie chce dobiec. Stawiam sobie cele. Jednym z nich jest budowanie własnego ja. Obchodzi mnie, co zjem - dla mnie to bardzo ważny element. Obchodzi mnie, czy o siebie zadbam i w jakim stopniu - fizycznie (kosmetycznie też) i psychicznie. Wybieram, co czytam - blogi o rozwoju osobistym, książki psychologiczne i na tematy, które mnie interesują. Przeglądając codzienną gazetę rano (a jeśli nie zdążę, to podczas obiadu) czytam wybiórczo, omijając politykę. Omijając morderstwa, gwałty, kradzieże. Omijając portale społecznościowe z daleka. Wiem, że to istnieje i wiem, co się dzieje (wystarczy, że jeżdżę pociągami i MZK oraz mam kontakt z ludźmi w ogóle). Bardziej w temacie orientować się nie muszę - to tylko przyprawia mnie o dreszcze i podświadomie czyni mnie zmartwioną. Zestresowaną. Bezradną.

IMPREZUJESZ I PIJESZ ALKOHOL? PALISZ PAPIEROSY?


To sobie to rób. Nie widzę problemu (dopóki nie zatruwasz mojego powietrza papierosowym dymem). Nie imprezuję do rana, ale skoro Ty się dobrze bawisz, to bardzo mnie to cieszy! Naprawdę :) Jesteś szczęśliwszy, naładowany pozytywną energią, uśmiechnięty i... niewyspany. Ale to nie problem! Rozumiem to w innym kontekście: mogę nie spać całą noc i normalnie funkcjonować na drugi dzień, jeśli czytałam książkę lub uczyłam się i jestem z tego zadowolona! ALE - jeśli z wielką łaską wychodzisz z pomieszczenia paląc papierosa, kiedy o to proszę, nie odpowiada mi to. Nie odpowiada mi Twoje marudzenie... "bo za dużo wypiłem, nie wyspałem się i dzisiaj nic mi się nie chce". Jedno to brak szacunku do drugiej osoby, drugie - brak szacunku do samego siebie. Kiedy mówisz mi, że taka ze mnie weganka i zdrowo odżywiająca się osoba, a jem tabliczkę czekolady na raz i popijam pepsi... paląc papierosa lub jedząc kebaba, domyśl się z kim jest coś nie tak i kto jest tutaj hipokrytą :)

DLACZEGO NIE JESZ MIĘSA?


Udzielam zwykle dwóch odpowiedzi:
1. Nie chcę jeść zwierząt.
2. Robię to dla swojego zdrowia fizycznego i psychicznego.

Normalnym ludziom mówię obie wersje. Nienormalnym (nietolerancyjnym) - tylko drugą. Idzie to szybciutko poznać po tonie, w którym rozmówca zadaje pytanie. Zależy też, czy rozmawiasz z mięsożercą czy ze swoim i po prostu wymieniacie się uczuciami. Spotkałam ostatnio przyjemną dziewczynę, która otwarcie powiedziała mi, że jej rodzina nie akceptuje (i nie ma zamiaru tego robić - zastrzegli) wegetarianizmu, a ona nie chce krzywdzić zwierząt. Kocha je i nie wyobraża sobie ich jeść i udowodni im, co jest lepsze. Ma kobitka rację! Porozmawiałyśmy od serca bardzo empatycznie. Jedna z najlepszych rozmów, jakie odbyłam na temat umysłowego podejścia do zjadania mięsa. Są jeszcze dwie inne grupy: weg(etari)anie, którzy mijają się z powołaniem oraz mięsożercy, którzy uważają, że poprzewracało Ci się w głowie. Grupa pierwsza: rozwalająca się z tematem na wszystkie strony, rozpychająca się łokciami (niech wszyscy wiedzą, jaką jestem wyjątkową osobą, nie jem mięsa, ludzie, nie jem mięsa, bo kocham zwierzęta!) i wiecznie dająca plamy w postaci skórzanej torby, chodzenia do cyrku albo naśmiewająca (serio!) się ze zwierząt. Tak się dzieje. Grupa druga: powiem krótko - "Jesteś psychopatą i masz niedobory!" powiedział człowiek niejedzący warzyw i owoców (tacy istnieją naprawdę). ALE - nie życzę sobie pouczania na temat zdrowego stylu życia od osób palących, pijących, agresywnych i niekulturalnych. Tak, nasze zachowanie też ma wpływ na zdrowie. 

TA MŁODZIEŻ TAKA NIEKULTURALNA!


Miałam wczoraj (nie)wesołą sytuację. Dzwonię w sprawie mojego chorego konia i odbiera ktoś inny (po głosie poznałam, że coś jest nie tak), więc zdziwiona pytam:
- Dzień dobry. Przepraszam, kto mówi? Chyba źle się dodzwoniłam.
- To TY do mnie dzwonisz, nie ja do ciebie! To ja się powinienem zapytać kto mówi! Zero kultury! Tu firma XYZ!

- Dobrze, rozumiem, ale jestem pewna, że wybrałam dobry numer, czy może Pan powtórzyć kto mówi?
- To JA chcę wiedzieć kto mówi! To Pani nie zna zasad?! O co Pani chodzi?!
- ... 

Niekulturalnie rozłączyłam się bez pożegnania i słowa wyjaśnienia, po prostu się odwdzięczyłam. Pan z firmy XYZ zepsuł mi wieczór. Przez chwilę było mi przykro, bo musiałam się koniecznie gdzieś dodzwonić i musiałam ponownie sprawdzić ten numer, ale się bałam. Po prostu bałam się CHAMSTWA... i hipokryzji. 

Nie jestem święta - też się czasami złoszczę na ludzi. Chociaż uważam, że nie ma osób GŁUPICH. Są osoby NIEMĄDRE, nie wiedzące jak żyć. Takie, którym nikt nie pokazał książek, filmów, muzyki, kultury w ogóle. Są też osoby NIEŚWIADOME - możliwości rozwoju, możliwości w pracy, traktowania zwierząt w rzeźniach, warunków kur, warunków dzieci uczących się w krajach Trzeciego Świata. Są ludzie NIEDOCENIAJĄCY swojego życia - potrzeba im motywacji i ukazania piękna w małych rzeczach. I są ludzie NIECHĘTNI - im trzeba pomagać i dawać nadzieję.

Są też HIPOKRYCI - a tych trzeba zdecydowanie unikać. 








Zwracajcie uwagę, z kim się przyjaźnicie, z kim rozmawiacie każdego dnia. Czasami wolę milczeć, niż słuchać niewyobrażalnych głupot. Niektórym pomieszało się w głowach. Mają radość z zadawania bólu. Mają radość z naśmiewania się. Mają radość z tego wszystkiego złego. Nie chcą mówić o uczuciach, bo to nie jest ważne. Nie chcą mówić o nauce, bo nie są kujonami. Nie chcą mówić o przyszłości, bo żyją chwilą (korzystając z niej od kilku lat i nic z tego nie mając). Nie zadbają o rodzinę, bo... przecież nie mają czasu odwiedzić starej ciotki, a do domu za daleko, żeby przyjeżdżać raz w tygodniu.













Więc: NIE PATRZCIE NA TO, CZY SIĘ OPŁACA. PATRZCIE NA TO, CZY WARTO ♥

Może nie opłaca mi się siedzieć cały weekend nad książkami, ale za 3 lata stwierdzę, że było WARTO.
Może nie opłaca mi się płacić raz po raz za leczenie zwierząt, ale ich życie i miłość mówi sama za siebie: WARTO.
Może nie opłaca mi się kupić zdrowszego jedzenia, ale w wieku 70 lat stwierdzę, że było WARTO.

WARTO USIĄŚĆ Z TYŁKIEM NA PODŁODZE I POMYŚLEĆ: CO DALEJ? JAKA JEST MOJA DEFINICJA SZCZĘŚCIA? 

SAMO SIĘ NIE ZROBI, MOI DRODZY! ♥ 





9 komentarzy :

  1. Kolejny raz przeczytałam Twój post jednym tchem i nie wiem co napisać. Kolejny raz przeczytałam wszystko bardzo dokładnie, z wielkim zaciekawieniem i wiem, że zgadzam się z Tobą w 100% <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za tego posta. Wyraziłaś w nim ostatnie przemyślenia i kwestie, z którymi borykam się od pewnego czasu..

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście bardzo rzadko ktokolwiek pyta mnie o to dlaczego nie jem mięsa, nie wiem, jak to się dzieje, ale jakoś wszyscy wokół mnie są tolerancyjni w tej kwestii. Może dlatego, że nie robię z tego wielkiego halo, jestem wegetarianką prawie od dziecka, więc czasami nawet zdarza mi się o tym zapomnieć i nie poinformować, kiedy jestem gdzieś zaproszona. Natomiast duży problem mam z otaczającym mnie brakiem kultury, a może nawet nazwałabym to głupotą. Chyba nie ma co nawet takim ludziom pomagać, lepiej ich omijać, bo oni chcą być tacy głupi. Super myślisz, tak trzymaj :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się jakoś z tym nie afiszuję... ale jak przyjdzie co do czego (tzn. do jedzenia), to czasami aż strach. Zastanawiam się czy śmiać się czy płakać? Oczywiście spotykam też ludzi, którzy jedzą ze mną wegańską pizzę bez sera i nie narzekają i właśnie tych kocham najbardziej! Nawet jeśli spotykam ich przypadkiem/poznaję gdzieś na wydarzeniach/znam bardzo krótko :)

      Usuń
  4. Z tą rozmową przez telefon, to ty się wkurzyłaś i się później bałaś, a ta druga osoba też się wkurzyła, bo ktoś do niej dzwoni i prosi ją o przedstawienie się. Też pewnie jakąś obawę poczuła. Także czuliście to samo i pewnie to samo o sobie potem myśleliście - "co za brak kultury". A gdybyś się przedstawiła na początku? Ja też mam taką zasadę, że jak ktoś dzwoni, to on się najpierw przedstawia.
    A co do mięsa, to tak widzę, że Cię wkurzają pytania o nie? Ja miałem czasem fajną zabawę z takimi ludźmi, którzy sobie żartują z tematu. Wtedy podłapywałem temat i też sobie z tego żartowałem. Dawno nikt tematu diety nie roztrząsał.
    I przypomniałaś mi zdjęciem swoim, że miałem kupić soję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się przedstawiam. Ale jak dzwonię do obcej osoby, nie do Mamy czy do Kowala, jak było w tym przypadku. Mamy ze sobą ciągły, regularny kontakt, zapisane swoje numery, więc nie widzę powodów do przedstawiania się na początku rozmowy :)
      A pytania o jedzenie bardzo mnie denerwują - ale tylko te od trollów :) Albo od osób wiecznie złośliwych, wiecznie narzekających, wiecznie najmądrzejszych... Ech. Z rodziną i prawdziwymi znajomymi/przyjaciółmi też sobie żartujemy. Czasami nawet sama zaczynam :P

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Żyj i pozwól żyć :) Każdy ma swoją drogę. Na tej jego drodze nie musi być dla niego dobre to, co jest dobre dla mnie. Nawet, jeśli ktoś np. zajada się mięsem i zapija to wódką - może jest mu to potrzebne, by w przyszłości coś sobie uświadomił? Nie moja to misja by naprawiać czyjś świat na siłę, wbrew czyjejś woli. Myślę sobie też, że inni ludzie są dla mnie lustrami. A ja jestem lustrem dla nich. Staram się o tym pamiętać zawsze, gdy powstaje jakiś konflikt. Często jest tak, że najbardziej denerwuje nas w innych to, co sami w sobie mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już to wiem, masz rację :) Człowiek zmienia się każdego dnia!

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.