19.10.14

Kanapkowa pasta kminkowa z boczniakami + regrowing imbiru

Czy jest ktoś, kto nie kocha groszku? :) Wątpię! Ale na pewno są osoby, które nie lubią kminku. Sama kiedyś do nich należałam, nie wiem z jakiego powodu. Teraz dodaję go do prawie wszystkich kanapek, past czy sałatek - oczywiście wtedy, kiedy odpowiada mi smakowo. Wczoraj rano ugotowałam garnek grochu (pasty też wyszedł cały garnek). Pomyślałam sobie: będę miała do ryżu na zajęcia na poniedziałek i wtorek. Rany... dlaczego ja muszę wszystko zjadać. Ledwo starczy mi dziś na kolację. Tak samo było w zeszłą niedziele, kiedy przygotowałam sobie 12 buraczkowych burgerów, żeby starczyło mi na obiady na wynos na uczelnię. Dwa z nich zjadła Mama. Tak, ja do wieczora zjadłam 10. Podobnie czynię z konfiturami... Ale do rzeczy!









KMINKOWA PASTA Z GROCHU z boczniakami i czosnkiem 

- 1 szklanka groszku (równie dobrze sprawdzi się czerwona soczewica albo po prostu sprawdźcie co macie w szafie),
- 1 lub 2 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę),
- 250 g boczniaków,
- 2 czerwone cebule,
- najlepsze: 2 (i więcej!) łyżeczki kminku,
- sól morska i biały pieprz do smaku,
- opcjonalnie: estragon,
- oliwa do smażenia.












Groszek gotujemy ok. 30 minut lub więcej - warto go rozgotować, jeśli ma być pastą do kanapek. Traktujemy go blenderem. Możemy posolić wodę do gotowania groszku lub boczniaki w takcie podsmażania - jak wolicie. Boczniaki kroimy w bliżej nieokreślone kształty, raczej średnie i większe, niż małe (fajnie spotkać duży kawałek na kanapce ♥). Cebulę drobno siekamy. Podsmażamy grzybki na patelni, dolewamy więcej oliwy niż potrzeba (później przelejemy ją do groszku). Jeśli będą już w miarę miękkie, dorzucamy cebulkę i smażymy jeszcze chwilę. Przekładamy wszystko do zblenderowanej masy i mieszamy razem z dodatkami: estragonem (myślę, że dobrze nadałby się też majeranek), kminkiem i czosnkiem. Pół zjadamy łyżką, drugie pół na kanapkach. Tylko proszę! Zwolnijcie tempo! 

Uch, muszę zgotować sobie coś nowego :) Mam jeszcze sporo sorgo, płatki jęczmienne, 5 kg słonecznika i zapasy siemienia. Potrzebuję nowych inspiracji! Chyba powstanie coś z niczego, tak czuję! Kocham jeść, kocham...
...i kocham pielęgnować swoje ciało naturalnie, więc spodziewajcie się kolejnych kosmetycznych postów :)




ALE MUSZĘ SIĘ POCHWALIĆ! PATRZCIE, CO MI ROŚNIE W DONICZCE! Zdjęcie sprzed 10 dni, teraz jest większy :) Moje nowe dzieciątko: IMBIR 

Obierając imbir na herbatkę antygrypową zostawiłam skórkę z kawałkiem korzenia, która miała maleńkie, zielone wypustki. Od razu pomyślałam: do ziemi! I to był dobry wybór. Zaczytałam się w temacie regrowingu (chociaż ten wyskok z imbirem scricte nim nie jest), ale zamierzam podjąć wyzwanie nie wyrzucania wszystkiego na kompost. Chociaż i tak większość leci do Siwego... :)
Takie inspiracje to ja rozumiem!

Zapraszam na Facebooka i owocnego tygodnia życzę, Kochani!








2 komentarze :

  1. O właśnie! A ja ostatnio szukałam czegoś co by się do pasty kanapkowej nadawało. Bach(a może Mozzart? ;P)- jest, groszek <3
    Hmm ej, wiesz co teraz zrobię ze swoim życiem? Kupię korzeń imbiru raz i będę go regrowingować( eeeee głupie słowo!) aż do końca moich dni. Swoją drogą to cwane. Kupisz imbir raz i potem tylko hodujesz i pieniądze masz w kieszeni :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię połączenie grochu i kminku, chociaż za grochem samym w sobie jakoś szczególnie nie przepadam. Lubię go przerabiać na pasty i burgery, ale już sam nie porywa mnie smakiem ;) Ciekawe rozwiązanie z boczniakiem!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.