2.11.14

Burgery z marchewki i szpinaku z pęczakiem + granat w doniczce i własne ziemniaczki

Kto wraca od Babci bez wyprawki? Na pewno nie ja :) Wczoraj dostałam fasolowej po wegańsku, dużo dużej marchewki i świeżego szpinaku - prosto z listopadowej grządki. Zrobiłam sok (sam się w sumie zrobił...) i zostały mi marchewkowe wiórki. Przez myśl przeszły mi babeczki, ciasto marchewkowe, marchewkowa pasta do kanapek (uwielbiam jeść kanapki z olejem sezamowym, startą na małych oczkach marchewką i solą, uwielbiam!), ale skończyło się na burgerach. Były już jedne marchewkowe na blogu, obarczone mianem kotletów spalających kalorie :)

Mając więc na uwadze ekologiczno-ekonomiczne względy postanowiłam coś wyczarować. Do przygotowania burgerów z marchewki i szpinaku potrzebujemy:

- 2 szklanki marchewkowych wiórków po wyciskaniu soku (lub po prostu 2 szklanki startej),
- 1 szklanka pokrojonego szpinaku,
- 1 szklanka pęczaku jęczmiennego (mierzona na sucho, przed ugotowaniem),
- 1/2 szklanki ziaren słonecznika,
- dowolna ilość ziaren sezamu,
- 1 płaska łyżeczka graham masali,
- 2 płaskie łyżeczki curry,
- 2 łyżki stołowe sosu sojowego,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- 8 łyżeczek płatków jęczmiennych zmielonych na mąkę,
- 4 łyżeczki świeżo zmielonego siemienia lnianego (tj. 1/3 szklanki) zalane gorącą wodą do 1/2 szklanki,
- sól i pieprz do smaku,
- zioła: oregano, bazylia, estragon, majeranek.





Przygotowanie: ugotować pęczak (ok. 20 minut - 1 szklanka pęczaku w 2,5 szklance wody), zmielić płatki na mąkę, zalać siemię lniane gorącą wodą, aby powstał nam glutek łączący wszystkie składniki - zmieszać wszystko razem, formować burgery, piec w temperaturze190 stopni C przez ok. 25 minut (uważać, aby się nie przesuszyły). Delektować się i na litość... zostawić coś na jutro.







Pamiętacie post o permakulturze? To było moje pierwsze praktyczne zetknięcie z tematem. Miałam natchnienie na początku, później przyszła susza - ogród mam 5 km od domu, czasami nie dotarłam, aby podlać to, co zasadziłam/zasiałam. Kilka razy słonko przypaliło mi dynie :) Na szczęście Mama miała swoje! W większym cieniu. Były i ziemniaczki - posadzone w workach powinny być systematycznie podsypywane i podlewane. Nie były, ale są :) Plusy ziemniaków w workach - nie trzeba pielić, zajmują mało miejsca, bardzo wygodny system. Mam jeszcze na uwadze, aby w przyszłym roku wykorzystać materiałowe worki (takie, w jakich przewozi się np. kawę, kojarzycie?), a nie plastikowe). Jeśli postaram się na wiosnę bardziej, będzie lepiej! Takie mam plany. Właśnie - moim założeniem workowej produkcji jest produkcja dla siebie i na teraz. Nie sądzę, aby udało mi się tym sposobem zebrać taką ilość ziemniaków, aby wystarczyła na rok - do następnego sezonu. Ale to WSPANIAŁE - jeść tyle warzyw i owoców, o które sam człowiek wcześniej zadbał lub pomagał w tym innym :)







Idąc w duchu regrowingu, postanowiłam zasadzić granata. Z pestek :) Ohydnie kwaśnych pestek, których nie dałam rady zjeść... Granat potrzebuję ciepła, więc zanim postawicie go na parapet, nakryjcie woreczkiem i przymocujcie go gumką do doniczki. W folii zróbcie dziurki, aby odparowywana  woda miała swoje ujście i nie skraplała się. Mój granat takim sposobem wykiełkował po 8-10 dniach. Z 10 pestek wyszło 5. Z 5 roślin tragicznie zginęły dwie, wyciągnięte żywcem z doniczki kocim pazurem... Zresztą, i tak już nie mam miejsca na parapecie. Żadnym. Ani na półkach, do których względnie dochodzi światło. Ani na kuchennym blacie. 

Zapraszam na Facebooka, miłej niedzieli i owocnego przyszłego tygodnia! 




POTRZEBUJĘ POMOCY!
Ktokolwiek wie, gdzie mogę kupić bawełnę organiczną fair trade (kilka metrów materiału, nie gotowe ubrania ani inne produkty), proszę o kontakt poprzez komentarz lub maila





2 komentarze :

  1. babcie to potrafią nas rozpieszczać, skąd ja to znam... :) fantastyczny przepis na burgery, od razu zapisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak nie przepadam szczególnie za pęczakiem samym w sobie (jaglana rządzi), tak w kotletach lubię. I podobnie rozpieszcza mnie mama, gdy przyjeżdżam do domu :3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.