16.11.14

Sorgowsianka z bananami i granatem + ekonomiczna pasta do kanapek (gluten free)

Wczoraj zrobiłam dużo mleka z sorgo. Trochę wypiłam, trochę zmiksowałam z bananem. Wieczorem już wiedziałam, co zjem na śniadanie (kocham planować posiłki!). Nie wiedziałam jednak, że będzie takie dobre! To jest ten smak, którego od niedawna poszukiwałam zaglądając w lodówkę sto razy dziennie i wchodząc do sklepu, wychodząc z niczym (bo nie było tego, na co miałam ochotę).

Kto widzi kociego (lub psiego) włosa na zdjęciu? Tak! Ja też go wcześniej nie widziałam. Dlatego prawdopodobnie go zjadłam :D

Do przygotowania sorgowsianki, czyli owocowej zupy śniadaniowej na mleku roślinnym potrzeba:
- 1 szklankę mleka z sorgo,
- pestek z połowy dużego granatu,
- pół lub cały banan,
- kilka pokrojonych daktyli suszonych,
- garść orzechów włoskich,
- pół szklanki nasion słonecznika,
- opcjonalnie: brązowy cukier do dosłodzenia wedle uznania.

Szklankę mleka podgrzewamy w garnku na małym ogniu. Dodajemy cukier (jeśli chcemy) i mieszamy. W tym samym czasie kroimy banana i obieramy granat (znacie patent?), siekamy drobniej daktyle i orzechy włoskie (niezupełnie - tak, aby było wyraźnie czuć ich smak). Pamiętamy, aby zaglądać do mleka i przemieszać je. Gdy uznamy, że jest wystarczająco ciepłe, przelewamy do miseczki zapełnionej już owocami i pestkami.  



Siadamy. Stwierdzamy, że weganizm był jednym z najlepszych wyborów w naszym życiu. Celebrujemy piękny, zimny listopadowy poranek. Jemy sorgowsiankę. Myślimy sobie, że nasze życie jest naprawdę konkretne. Jest czegoś warte. Bezcenne. 

♥♥♥



Powiedziałam Wam wczoraj, że resztki zmielonej kaszy z mleka nie mogą się zmarnować. No właśnie. Pierwszym założeniem był cynamonowy twarożek do kanapek, ale powstała słona pasta do sandwichów. Pozostałe sorgo należy osolić, dodać pieprzu i przypraw wedle uznania (np. majeranek, tymianek) i szczodrze obdarować wszelkiego rodzaju drobno posiekanymi ziarnami i pestkami: sezam, słonecznik, dynia, orzechy. Taka pasta pełniła u mnie od wczoraj rolę pasztetu, którym smarowałam kanapki i wkładałam na okrągło do tostera. Jadłam z sosem curry. Wolę nie liczyć, ile razy zamykałam i otwierałam toster... 
Jeszcze jedno - pastę nazwałam "ekonomiczną" z racji tego, że została przygotowana przy okazji i z pozostałości po innym posiłku.


Bądźcie na The Secret of Healing w środę o 17:30, na pewno przyda Wam się porcja energii! Przypomnę Wam jeszcze na Facebooku! ♥



Prawa autorskie przepisu zostały zastrzeżone. 





3 komentarze :

  1. O mamo, to brzmi jak coś, co mogłabym zjeść w tym momencie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam napisać to samo haha :D

      Ahhhh i znów siedzę głodna przed The Secret of Healing..

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.