27.12.14

Rodzicielstwo bliskości: RB w moim domu i prawdziwy DOM #6

Ostatnio rozmawiałam z kimś bardzo dla mnie ważnym (i wiele starszym) i zapytał mnie: jak to robisz, że jesteś szczęśliwa? Jak ze mną rozmawiasz, mając zerowe doświadczenie życiowe? Skąd to wiesz? Skąd masz moc? Dlaczego wstawanie o piątej rano sprawia ci radość? Dlaczego nie zależy ci na zaliczaniu wszystkich kolokwiów na piątki? Dlaczego satysfakcjonuje cię trója? Dlaczego cieszą cię małe rzeczy? Dlaczego cieszą cię sprawy nieistotne dla innych?

Moja odpowiedź była jednoznaczna i nie zastanawiałam się nad nią ani przez chwilę:
Mama. Rodzina. Mój dom.

Bo to nie wygląda tak, że wstaję rano i krzyczę z radości, o nie. Wstaję wcześnie, ubieram się, szykuję sobie śniadanie (sałatki, owoce, gotuję kaszę lub ryż). Wstaje Mama. Równo od godziny 6 do 7 rozmawiamy. Dosłownie o wszystkim. Czasami jest tak, że ona tylko mnie słucha, czasami tylko ja słucham jej. Czasami aż się przegadujemy, tyle mamy do powiedzenia. O czym rozmawiamy? Głównie o planach na dzisiaj, ja jutro, na tydzień, na życie. Dzień w dzień wysłuchuje moich pomysłów na samą siebie. Rok temu na pewno mówiłam jej, że być może podejmę się prowadzenia bloga. Kilka miesięcy temu pytałam jej, co sądzi o tej serii. To nie tak, że zawsze się ze mną zgadza. Bywa, że wcale się nie wypowiada, nie komentuje. Bywa, że coś się jej nie podoba. Zawsze wyraża swoje zdanie, nawet, jeśli mi ono nie odpowiada. Nie chodzi jednak o to. Zawsze mam jej błogosławieństwo w działaniu. Chodzi o wsparcie. Wsparcie w Rodzinie.

Dzięki temu, że tak pięknie rozpoczynam dzień, nie obchodzi mnie czy wstałam jak było ciemno. Nie obchodzi mnie ktoś, kto będzie próbował zdenerwować mnie w pociągu albo rano w sklepie. Nie obchodzi mnie trója z zaliczenia, które nic nie wniosło do mojego życia. Mama zawsze mówiła, że nie oceny się liczą – lecz wiedza, której nikt Ci nie odbierze. Miała rację. Obiektywnie oceń – co będzie ważne w twoim zawodzie/życiu, a co nie. Zrozum, że są rzeczy, których – choć uczysz się teraz – i tak będziesz musiał przypomnieć sobie za 5 lat. Pisząc pracę inżynierską na pewno zajrzę do zeszytu z ochrony własności intelektualnej i wypożyczę książki lub skonsultuję się z osobami, które się na tym znają. Moja ocena (4,5) naprawdę nie będzie miała w tamtej chwili znaczenia i szczerze mówiąc, bałabym się polegać tylko i wyłącznie na niej, bo (przecież to dobra ocena – skoro na tyle mnie oceniono, na pewno wiele wiem!) sami wiemy, jak jest. Czuję, że nic o tym nie wiem. A czasami, dostając tróję czuję się naprawdę mądra. Czuję to, kiedy czytam książki i mogę odnieść się do swojej wiedzy. Wspaniałe uczucie! Jeden z najlepszych powodów, dla których się uczę - świadomość, że naprawdę idzie to logicznie wytłumaczyć i zrozumieć :) 


Dzięki porannym rozmowom (i nie tylko oczywiście) czuję się po prostu szczęśliwsza. Jest ktoś, kto we mnie wierzy. Ktoś, kto nie powie mi: „A nie mówiłam?!”, kiedy się nie uda, tylko na nowo otworzy drzwi do domu i swoje serce. Jest ktoś, kto zawożąc mnie raz w miesiącu na biegowe zawody wie, że przebiegnę, gdy ja sama nie jestem pewna. To Mama. Mama, do której możesz zadzwonić, będąc daleko i czujesz się, jakby była obok. Zawsze będziesz jej dzieckiem, które potrzebuje wsparcia. To Mama, która zawsze jest szczera. To Mama, dla której zawsze jesteś KIMŚ.

Dzięki Ci, Mamo, że traktujesz mnie poważnie. Dzięki Ci, Mamo, że się martwisz. Dzięki Ci, Mamo, że stwarzasz mi warunki godne do rozwoju i robisz to najlepiej, jak możesz, nie zapominając przy tym o sobie. Dzięki Ci, Mamo, że jesteś szczera i że stworzyłaś dla nas wszystkich prawdziwy DOM

Zapraszam na poprzednie wpisy z serii o RB: pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i piąty :)