27.3.15

Wrażenia: 19 dni bez szamponu

19 dni bez szamponu miało miejsce w lutym. Można pomyśleć, że temat bardzo przeterminowany. Nic bardziej mylnego! Chciałam podzielić się z Wami moimi odczuciami na temat metody no-poo (no-shampoo, no-gówno - bez urazy), którą powinno stosować się dłużej niż 4 tygodnie. Te kilkanaście dni były intensywnym czasem zasypywania Was przepisami na domowe specyfiki do włosów: odżywki, szampony i wcierki. W tym czasie piłam też sumiennie każdego ranka pokrzywę (własnoręcznie zebraną w maju 2014!), aby wzmocnić się od wewnątrz.

Luty z dniem dzisiejszym ma tyle wspólnego, że zaczęłam poważnie odczuwać efekty kuracji. Cudownie (powiedziane ironicznie) porosły mnie baby hair z każdej możliwej strony głowy. Nie wiem co robić, jak żyć i zaczynam szukać kolejnych naturalnych sposobów - tym razem na gładkie, lśniące i nienapuszone włosy (żeby unicestwić kłaczki dookoła głowy). Za ten nagły porost obwiniam i jednocześnie dziękuję imbirowi.




27 marca 2015

Moje włosy co weekend - łyżka oleju kokosowego
nierafinowanego z wit. E. Nakładam rano, zmywam
wieczorem lub nakładam na całą noc i myję rano.
Maseczka nawilżająca  i doprowadzająca
końcówki do stanu normalności ;)

19 dni trwało długo, a pierwsze 5 dni było bardzo trudne dla mnie i dla włosów - ciężkie, sztywne i przetłuszczone przy czubku głowy. Nic miłego. Po 6 dniu było miło - nadal sztywno, ale znośnie. Co więcej - robiłam loki na lokówce bez pianki i lakieru, a mimo tego nosiłam je cały dzień od 6 rano do wieczora oraz następnego dnia w pięknym kucyku. Byłam zadowolona i widzę w tym ogromny plus. Kocham fale i loki, ale  one nieczęsto utrzymują mi się korzystnie więcej niż 4-6 godzin przy dobrej pogodzie.

Po 15 dniu przyszedł kolejny kryzys i nie wiedziałam, co mam z włosami zrobić. Dotrwałam jeszcze 4 dni mając negatywno-włosowe nastawienie i zakończyłam kurację 19 dnia. Odzwyczajanie skóry głowy od chemicznych kosmetyków nie należy do najłatwiejszych  i jest zależne od naszego organizmu - moja wypowiedź tutaj jest więc bardzo subiektywna. Jest ponadto czasochłonne w porównaniu do wzięcia buteleczki z brzegu wanny. Musisz przygotować napar, np. z pokrzywy. Musisz codziennie przygotować szampon na świeżo. Musisz posiedzieć z nim 5 minut na głowie. Włączając w to wcierki i odżywki oraz maseczki, w ostateczności poświęcasz swoim włosom naprawdę sporo czasu (może po prostu one na tyle zasługują?). W całych tych 19 dniach tylko 3 z nich (z ręką na sercu i pełną szczerością wobec Was i siebie samej) były w pełni zadowalające - nieprzetłuszczone, w miarę gładkie i gotowe do wyjścia i pokazania się światu. Reszta zaliczała się do: nie wyjdę z domu w rozpuszczonych włosach. Skończyło się na tym, że kupiłam gumki invisibobble (nieniszczące włosów - zdjęcie poniżej), żeby z czystym sumieniem móc je fantazyjnie wiązać i upinać :) 



Takim sposobem przetrwałam. Trochę w bólu.

Po pierwszym dniu użycia zwykłego, kupnego, rozmarynowego szamponu zrozumiałam, że 19 dni no-poo było wspaniałym przedsięwzięciem. Przez 2 tygodnie chodziłam z włosami idealnymi - zero problemów z rozczesywaniem, zero odstających poniszczonych kłaczków, zero matowości.

Po 2 tygodniach czar prysł, ale moje włosy są w zdecydowanie lepszej kondycji niż wcześniej. Przymierzam się do drugiej 20-dniowej edycji rzucania chemii, ale nie planuję tego w kwietniu. Spodobał mi się efekt po i włosy w takim stanie są moim punktem docelowym. Szkoda, że nie zrobiłam wtedy żadnego zdjęcia.

Następnym razem przygotuję się do tego bardziej :)
I wiecie co?
Zróbcie to dla swoich włosów!

W zakładce DOMOWE KOSMETYKI znajdziecie wiele wskazówek na to, jak sobie poradzić bez szamponu i okaże się, że jest to łatwiejsze niż myślicie. 

3 komentarze :

  1. Podziwiam, bo ja nie dałabym rady. Może w wakacje, ale nie teraz, gdy muszę codziennie pokazywać się ludziom. Co prawda mam problemy za skórą głowy. Może spróbuję naturalnych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że ja wytrzymałam jakieś 6 dni i potem przerwałam, bo.. dziwne rzeczy działy się z moimi włosami. Pewnie coś przekombinowałam. Musze jeszcze raz podejść do tematu, może jakoś w wakacje? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuszące, ale nie wiem czy jednak wypróbuję. Tak czy siak - następnym razem faktycznie zrób zdjęcia :D.

    Pozdrawiam,
    ogrod-fraktali.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.