25.6.15

"To, co jem, jest dla mnie ważne" - wypowiedzi wegan #2


To druga i ostatnia część wypowiedzi osób, którym los zwierząt nie jest obojętny i właśnie dlatego zrezygnowały z jedzenia mięsa. Dzisiaj przeczytacie wypowiedzi dwóch młodych dziewczyn i kobiety, a to, co je łączy, to miłość do innych istot żyjących, szacunek do każdego stworzenia oraz empatia. Świadome życie w tej kwestii jest naprawdę piękne (wiem, co mówię) ♥



"Kiedy człowiek zaczyna interesować się tematem hodowli przemysłowej zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteśmy nieświadomi i poddawani manipulacji mediów. Niestety, przez to w obecnych czasach niejedzenie mięsa czy jakichkolwiek innych produktów odzwierzęcych wciąż spotyka się z niezrozumieniem i wyśmianiem. Pomimo tego – ja i inne osoby na diecie roślinnej – wciąż wierzą w swoje ideały.
Dlaczego jest to dla mnie tak ważne? Powodów jest wiele, ale etyka to najważniejszy z nich. Obecnie nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ludzie wciąż uważają, że możemy i musimy jeść mięso i żałuję, że nie zrezygnowałam z niego wcześniej. Smak mięsa można doskonale zastąpić. W tej chwili dieta wegetariańska/wegańska naprawdę nie jest wyzwaniem. Zabijanie drugiej istoty tylko dla zaspokojenia swoich kubków smakowych w XXI wieku? Nie, podziękuję. Irytuje mnie
hipokryzja ludzi, którzy kochają swoich domowych pupili i płaczą, gdy usłyszą o zabiciu psa, a każdego dnia wspierają przemysł uśmiercający miliony zwierząt. Cieszę się, że mam świadomy umysł i dokonuję wyborów, które są dobre dla zwierząt. Jestem świadoma tego, że większość populacji nie zostanie weganami. Ale  nawet, jeśli inni będą wmawiać mi, że świata nie zmienię, ja i tak będę cieszyć się, że mam czyste sumienie. Zresztą, wielkie rewolucje rozpoczynają się od małych kroków, prawda?"


Ola Klóska, 17 lat,
uczennica VII LO w Bydgoszczy,
obecnie wegetarianka, 
miłośniczka muzyki i fotografii tradycyjnej



"Wegetarianką zostałam pod koniec grudnia, akurat na Boże Narodzenie. Gdy polubiłam fan page organizacji Viva (było to w lato 2014) irytowały mnie wszelkie zdjęcia z rzeźni i uboju, pewnie jak każdego mięsożerce. Powtarzałam sobie wciąż to samo: A co się wtedy stanie z tymi świniami, krowami? To i tak nic nie zmieni. W końcu pewnego dnia zdałam sobie z tego sprawę, że właściwie jem zwierzęta, które niczym się nie różnią od moich kotów, których przecież nie zjadam. Na początku stopniowo ograniczałam mięso, odrzuciłam wszelkie czerwone oraz szynki, potem drób i ryby. Dzięki tej decyzji poczułam, że lepiej mi się żyje. Później wstąpiłam do bydgoskiego oddziału Otwartych Klatek, aby w większej grupie pomagać zwierzakom. Od tamtego czasu na moim talerzu nie znajduje się mięso, jednak zastąpiłam je większą ilością warzyw i strączków. Od tamtego dnia poczułam, że robię o chociaż ten 1% więcej niż zwykły człowiek. 
Dziękuję."

Alicja Wolbek, 14 lat,
uczennica gimnazjum,
interesuje się fizyką i astronomią 




"Jedzenie już dawno przestało być dobrem, o które trzeba walczyć w pocie czoła. Jest wszędzie - względnie tanie i dostępne. W sklepie za rogiem czy w ogromnym hipermarkecie, kusi smakiem i zapachem, nic tylko wyciągnąć rękę. Może dlatego zapomnieliśmy, że jest nam tak samo niezbędne jak tysiące lat temu, może dlatego przestaliśmy je doceniać tak bardzo jak w czasach, gdy głód zaglądał nam w oczy. Przejedzeni, pozornie nasyceni, często wrzucamy w siebie byle co - bo było w promocji, ładnie opakowane, szybkie do sporządzenia (wystarczy odgrzać) lub zniewala nas smakiem. A przecież to nasze paliwo.

Dwa lata temu przeszłam na wegetarianizm - po tym, jak koń mojej najlepszej przyjaciółki trafił do handlarza. Konia udało się uratować, a ja na zawsze pożegnałam się z kotletem, szynką i kebabem, który - powiem z nutą wstydu - smakował mi chyba najbardziej. Z perspektywy czasu widzę, że i tak zrobiłam wtedy wiele, choć do końca jeszcze do mnie nie dotarło, czym ma być dla mnie jedzenie. Najważniejsze było dobro i cierpienie zwierząt - do którego nie chciałam się dokładać. Byłam wtedy daleko, w pięknej i bogatej Holandii, gdzie półki uginały się od wegeżarełka, a jogurt sojowy kosztował tylko kilka centów więcej niż zwykły.  Było prosto, tanio i smacznie.



Po kilku miesiącach wróciłam do Polski i po spotkaniu aktywistów Otwartych Klatek zaczęłam aspirować do weganizmu (wykład Garego Yourofskieo też zrobił swoje). Pobyłam w kraju kilka tygodni i wróciłam do wegelandu. Tam, topując hortensje poznałam osobę, która zmieniła moje postrzeganie jedzenia jeszcze bardziej - była to czarnowłosa Anka-weganka i to na dodatek surowa. Od innych wegan (często słusznie wkurzonych na świat za cierpienie zwierząt) odróżniał ją spokój buddyjskiego mnicha i aura miłości, która biła od niej na odległość dwóch metrów. Polubiłyśmy się od razu. Ania była przemiła, bardzo mądra i miała bardzo ładną cerę. Rozmawiałyśmy o filozofii i kochaniu samego siebie.

Wróciłam do Polski, tym razem na stałe. Odnalazłam się w polskich marketach - paradoksalnie brak wegeżarełka przysłużył się mojemu zdrowiu - jako że napchanego chemią sojowego nugetsa nie mogłam beztrosko wrzucić do koszyka, "skazana" byłam na żywność nieprzetworzoną. Musiałam w internecie szukać przepisów. Przy okazji zdobyłam wiedzę, jak zdrowe są nasze najpospolitsze warzywa i owoce. Odkryłam prawdziwe bogactwo w pobliskim Polo i jaskinię pełną skarbów w warzywniaku pod blokiem. Zaczęłam, moimi wyborami żywieniowymi, okazywać miłość samej sobie, dbać o to, jakie paliwo mój organizm otrzymuje.

Dzisiaj jem prawie wszystko na surowo. Prawie - bo zdarza mi się coś ugotować, często dla przyjaciół, którzy uwielbiają moja kuchnię.  Zazwyczaj improwizuję - biorę to, co mam pod ręką. Na początku bywało różnie, na szczęście obyło się bez zatruć.  Moje pierwsze kotlety z soczewicy się rozleciały. Po czasie nabrałam jednak wprawy i obudziłam w sobie pasję - w garach doświadczam autentycznego poczucia spełnienia :) Rzecz jasna, gotuję również dla mięsożerców, którzy bardzo często  proszą o dokładkę - a ja sieję ziarno- pozytywny i smaczny obraz weganizmu. Taka misja.

Misja, a misjonarze niosą nową religię...

Głęboko wierzę, że weganie są apostołami pewnej przemiany, że niosą ludzkości dobrą nowinę - i że kiedyś, jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, ją zbawią. Przejście na weganizm to obudzenie w sobie ogromnej  empatii uśpionej przez bliżej nieokreślone złe siły. Bo jeśli istnieje piekło, to jest ono Hodowlą Przemysłową i tworzy je człowiek. Każdy, który się do tego dokłada i wykupuje w nim udział. Co więcej, to Piekło pochłania płody rolne i wodę, a jego produkt- wkładany do ludzkich ciał zatruwa je. Ciała i duszę.
Jedzenie ma karmić również moja duszę. Weganizm wynika prosto z filozofii, która tłumaczy mi rzeczywistość. Która krótko mówi o tym, że jeśli chcemy wrócić do raju, do którego tęsknota tak wielu z nas dręczy, musimy zacząć tworzyć go sami. Przede wszystkim, przestać tworzyć innym istotom piekło, zarówno zwierzętom, jak i ludziom. I nie raj jakiś enigmatyczny, tylko nasz świat za kilka pokoleń - bo rośniemy w siłę z każda minutą. Wyobrażacie sobie świat bez głodu i rzeźni? Z dzisiejszym poziomem technologii i większości chorób przewlekłych?  Może i wegańskie społeczeństwa byłyby bardziej pacyfistyczne? Kto wie? Można się rozmarzyć. Ale i działać, wkładać swoją cegiełkę w budowanie tego świata - wierząc tak w to głęboko, że oczywistym staje się taka postawa. A jako że wierzę w reinkarnację, jestem święcie przekonana że w nagrodę wrócę kiedyś na tę planetę i będę goła przechadzać się po lesie i jeść jabłka. Przynajmniej w weekendy."

Edyta Szulc, 30 lat,
interesuje się zdrowiem,
muzyką oraz filozofią,
działaczka Twojego Ruchu


♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥

PYTANIE DO WAS:

- czy chcecie więcej wypowiedzi osób, które nie spożywają produktów pochodzenia zwierzęcego?
- czy lubicie czytać to, co inni mają Wam do przekazania?
- czy interesują Was rodziny, które nie jedzą mięsa?
- czy chcecie poczytać o tym, jak radzą sobie mamy, ojcowie, matki karmiące lub w ciąży, osoby uprawiające sport, pracujące fizycznie, mężczyźni na weganie, ktokolwiek inny?

Czekam na odzew! :)




13 komentarzy :

  1. Dziewczyny, jesteście niesamowite! Bardzo mądrze prawicie :D

    Co do pytań: ja jestem ciekawa wszystkiego i chętnie poznam nowe historie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, więcej takich ludzi! Uwielbiam czytać takie wypowiedzi różnych osób, bo sama jesetm "początkującą" jako wegetarianka i niestety jest mi ciężko ze względu na społeczeństwo i krytykę :/ Takie wypowiedzi są bardzo inspirujące i fajnie jest przeczytać co myślą inni :) Pozdrawiam i czekam na więcej podobnych wpisów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu tego wpisu.. Muszę się porządnie zastanowić co ja wgl jem. Wypowiedzi tych dziewczyn dały mi sporo do myślenia. :)
    Co do pytań jakie dodałaś chętnie poznałam na nie odpowiedzi :)
    Będę tu do Ciebie częściej zaglądać ;)
    Pozdrawiam, Zuzka :3
    http://bee-yourself-and-nothing-more.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, zapraszam! Myślę, że pojawią się kolejne wpisy :)

      Usuń
  4. alez tutaj intersująco;)

    pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję! Zapraszam częściej :)

      Usuń
  5. Tp prawda czasem nie zwracamy na to uwagi co jemy :)
    Klikniesz w kliki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy ten blog, będę tutaj zaglądała częściej ;p
    http://sugarivett8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej lubie czytac takie rzeczy, ale ja dobrze czuje sie ze swoja dieta miesna. Kiedys probowalam przehsc na wegetarianizm, mega lubie taka kuchnie, ale protrawy miesne lubie tak samo mocno. W kazdym razie raz na jakis czas robie sobie bezmiesny tydzien bogaty w takie potrawy jak placki z cukinii, kofta indyjska itd. :)

    ~ my-fit-style.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się liczy - nawet wegetariańskie tygodnie raz na jakiś czas! :)

      Usuń
  8. Jestem bardzo ciekawa kolejnych wypowiedzi, od kilku miesięcy poważnie myślę o przejściu na weganizm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam więc kciuki, a kolejne wypowiedzi właśnie się tworzą :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.