9.7.15

Mamo, Tato - niech oceny nie decydują o Waszym dziecku!

Cytat pochodzący z książki Ziga Ziglara "Do zobaczenia na szczycie"

Jestem nadal dzieckiem. Wciąż pamiętam lata spędzone w podstawówce. Jestem studentką. Wciąż zostaję poddawana ocenie. Ocenie, która bywa subiektywna. Ocenie, która bywa nieadekwatna do włożonego trudu. Ocena, która NIGDY nie jest odzwierciedleniem mojej wiedzy.

Od najmłodszych lat znałam dzieci, które uczyły się dla ocen. Jest to tym bardziej smutne, że chęć ta nie była motywowana wewnętrznie, a zewnętrznie - ze strony rodziców, nauczycieli, a także rówieśników. Na początku problemu nie ma. Wiem, bo sama to przechodziłam, ale na własne życzenie. Co najśmieszniejsze, poczułam to dopiero niedawno - w pierwszym semestrze studiów. Dzisiaj, kiedy minął już rok od pierwszych stresów w związku z pierwszymi kolokwiami i egzaminami, mogę powiedzieć, że 
ocena nie ma znaczenia.

Możecie się ze mną zgodzić lub nie. Oceną, która ma dla mnie znaczenie, jest moja własna ocena, na podstawie której mogę stwierdzić swoje postępy w nauce oraz która zawiera odpowiedzi na takie pytania jak:


- czy dałam z siebie wszystko?

- czy mogę moją wiedzę zastosować w praktyce?
- czy pamiętam to, czego uczyłam się tydzień temu?
- czy chcę się tego uczyć?
- jakie czynię postępy?
- ile czasu wkładam w naukę?
- czy czuję, że mogłabym zrobić coś więcej?

Właśnie to ma ogromne znaczenie. 

Jestem osobą, która nie lubi robić czegoś "bo tak" lub dlatego, że "wszyscy to robią". Te argumenty nie przemawiają do mnie i brzydko powiem, że je olewam. Wiem, że Ty też to robisz - być może podświadomie, ale Twoja czujność działa. Stoi na straży. Chce znać powody, słuchać konkretnych argumentów, nie dać się nabrać. 

Dlatego motywowanie nauki słowami "bo tak" oraz "bo wszyscy to robią" nie ma większego sensu. Cóż. To nie ma w ogóle sensu. Śmieszniejszą opcją tych dwóch zdań jest kolejne: "bo trzeba się uczyć". 


Wyjaśnień potrzebują dorośli, a co mają powiedzieć dzieci? To im należy się więcej - cierpliwości, tłumaczenia, podawania powodów, motywów, inspirowania, zaszczepiania chęci do nauki wynikającej z samego siebie.


Tak, nauka wynikająca z samego siebie.


Co jest lepsze dla Twojego dziecka: rozwiązanie mu zadania z matematyki w 5 minut czy pozwolenie na rozwiązanie go samodzielnie w godzinę?

Przypuszczam, że preferujesz opcję drugą.

Co jest lepsze: pozwolenie, aby dostał najlepszą ocenę za zadanie, które rozwiązałeś czy pozwolenie, aby dostał ocenę niższą, ale taką, na którą sam zasłużył?

Przypuszczam, że odpowiedzi będą różne.

Ćwiczenie to nie dotyczy tylko zadań z matematyki. Dotyczy pisania wypracowań, rysowania obrazków, w późniejszym czasie wykonywania prezentacji, projektów, sprawozdań. To smutne, ale niektórzy rodzice naprawdę to robią. Smutniejsze: później oceniają swoje dzieci według ich ocen w dzienniku.


Rodzicu!

Nie daj się zwariować.
Nie pozwól, abyś zaczął oceniać swoje dziecko według upodobania nauczyciela. Żadna ocena nie odzwierciedla wiedzy Twojego dziecka, ani jego wartości. Stopnie w szkole to formalność. Czy zauważyliście, że dzieci zdolne często mają niższe stopnie? Mają to szczęście, że nikt nie tłamsi ich wychodzenia poza schemat i pozwala być im sobą - myśleć samodzielnie, wnioskować samodzielnie, działać samodzielnie. W takim przypadku popełnia się błędy, które w szkołach są niedopuszczalne. 

Powiedzcie sobie szczerze, że oceny to wymysł szkoły. W pewnym momencie stają się nieistotne. Nie mają znaczenia. Liczy się to, kogo sobą reprezentujesz i jaką posiadasz wiedzę, którą potrafisz wykorzystać.


Rodzice!

Niech oceny nie decydują o Waszym dziecku!




"Dać z siebie wszystko, 
co najlepsze - jest ważniejsze, 
niż bycie najlepszym."

5 komentarzy :

  1. bardzo ciekawy post :)
    http://sylviasyll13.blogspot.co.uk zapraszam i moze obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jako dziecko byłam prymuską ale w liceum przedmioty które mnie nie interesowały olalam. Na studiach podobnie. Zresztą na studiach nauczulam się że oceny to często przypadek a na doktorat wcale nie zostają najzdolniejsi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda! :) Oceny na studiach to śmiech na sali :)

      Usuń
  3. Oceny znaczenia nie mają, bo często nie są miarodajne. Czy to liceum, czy studia, nawet jak naprawdę dużo się umie, to z różnych powodów nie udaje się tego pokazać na sprawdzianie czy egzaminie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się właśnie dzieje. Niestety albo stety :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.