30.9.15

Zastanów się: jak NIE prowadzić biznesu?


Przez pewien czas powstrzymywałam się, by napisać o tym post. Z czasem zaczęłam być do tego przekonana, bo... co, jeśli uratuję Twój biznes, Twoją dobrą markę, swoją dobrą markę? Im bardziej wchodzę w temat marketingu, social media, kontaktów biznesowych, które przecież opierają się na kontaktach między ludźmi (i to ma moc!), tym bardziej uświadamiam sobie, że małe sprawy i drobne gesty są niczym szala - i decydują o tym, czy czyjaś firma utrzyma się na rynku czy nie. Nie pozostaje Ci nic innego, jak wypowiedzieć się w temacie i potwierdzić, że mam rację! A może nie mam?



JAK NIE PROWADZIĆ BIZNESU?





Ulubiony punkt jest na pierwszym miejscu, bo sobie na to wyjątkowo zasłużył. 


Dzwonię - umawiam się - negocjuję - potwierdzam termin - zapisuje - czekam. Znany schemat. Kojarzycie go, prawda? Przychodzi wielki dzień spotkania lub realizacji usługi, którą zamówiliście. Godzina przed. Pół godziny przed. Czujesz, że coś będzie nie tak. Za dziesięć. Za pięć. Pięć po. Godzina po. Miedzy patrzeniem na zegarek dzwonisz - jeden raz, dwa, trzy. Dzwonisz wieczorem, by umówić się na inny termin (już nie obchodzi Cię, dlaczego nie przyjechali, bo przecież musisz mieć to zrobione!). Nikt nie odbiera. Dzwonisz na drugi dzień. Cisza. Masz ochotę dzwonić co pięć minut, ale szybko uświadamiasz sobie, że to nic nie da. Po tygodniu szefostwo dzwoni jakby nigdy nic, bez "przepraszam" ani "pocałuj się w nos" i chce się umówić. Jesteś człowiekiem szanującym swój czas i swoje nerwy, ale dajesz im jeszcze jedną szansę. Po drugim incydencie zmieniasz wykonawcę. Wiecie, kiedy zaczyna się prawdziwa zabawa? Jak to jedyny wykonawca w promieniu 200-300 km, Ty jesteś myszką, a on jedynym kotkiem w okolicy. I na nieszczęście, tym razem ty próbujesz dorwać jego. 




Wpadnij na salę i zacznij szkolić. Nie wspominaj o sobie, ani o swojej firmie, bo widocznie nie ma po co. Zdziw się, że mimo tego Twoje wystąpienie było świetne i jedna uczestniczka (ja) chciała się z Tobą skontaktować, osobiście podziękować oraz zaproponować współpracę. Pech chciał, że nagle uświadomiła sobie, że: nie ma pojęcia ja się nazywasz, jaką masz firmę (i czy w ogóle masz, a jeśli nie, to gdzie pracujesz), skąd jesteś i co robisz, a już tym bardziej nie ma żadnej możliwości skontaktowania się. Aha, a jak odbierasz telefon, to wypowiedz chociaż swoje imię i nazwisko. Zrób to samo, jeśli do kogoś dzwonisz. 




Wejdź 10 minut po czasie, dopij kawę. Nie przepraszaj. Nie musisz. Nie musisz też w terminie oddawać projektu, bo przecież zawsze są jakieś obsuwy - u Ciebie też mogą być. Odpisuj na maile co dwa dni (nie dlatego, że nie masz czasu, ale... zawsze jest jakieś ale) i nie realizuj od razu usług, bo czasami klient pomyśli sobie, że nie masz nic innego do roboty. Cóż, niektórzy nie są w tyłach, bo po prostu robią pewne rzeczy w terminie. Nie dlatego, że nie mają zamówień. 

***
Kochani, nic powyższego nie jest wyssane z palca - zatwierdzam wszystko osobiście i naprawdę się z tym spotkałam :)) Uprzedzę niektórych - wiem, że czasami nie można odebrać telefonu, odpisać na maila, dotrzymać terminu. Te 3 punkty są symboliczne i pokazują, dlaczego niektóre jednoosobowe, lokalne, dopiero startujące marki nie pną się ku górze! Lecz cicho spadają w dół...


Jakie absurdy Wy zauważacie w prowadzeniu biznesu lub kreowaniu własnej marki? Macie doświadczenie w temacie? Jakieś anegdotki? 

5 komentarzy :

  1. Właśnie przypomniałaś mi, że miałam odpisać na maila. Moja pierwsza myśl: fuck! hipokrytka ze mnie!
    Druga, że nie wiem jak to się stało, bo myślałam że minęły 3 dni a tu 6...
    Rzadko mi się to zdarza. Więc.. dziękuję (wielkieserducho)
    Co do tego jak nie prowadzić biznesu... ostatnio mieliśmy gościa który miał zrobić nam proste zlecenie. Miał tydzień na to. 5 dni po terminie (!) napisał, że jednak nie da rady i wysłał jakieś śmieci. Wykonanie zlecenia w całości zajęło nam około 7 godzin. Ten Pan nie zrobił nic w 2 tygodnie.
    Kolejną rzeczą jest to, że (robimy strony) w polu gdzie powinno wywalać powiadomienie o tym, że jest jakiś error, coś nie działa itp. napisał "zjebało się". Zlecenie dla poważnej, dużej firmy.
    Ręce mi opadły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, naprawdę?! Ogólnie tak - ręce opadają na ten error, ale to... jest po prostu śmieszne! Śmieszne w sensie rozśmieszające, nie ironiczne :D

      Usuń
    2. Byłoby śmieszne, jakbyśmy tego nie zauważyli :D

      Usuń
  2. Nie trzymaj się jednego biznesu. Czuje się rewelacyjnie, kiedy ktoś co miesiąc proponuje mi inną współpracę opartą na innych zasadach.
    Nie przychodź na spotkania...Masa ludzi przecież się umawia i nie dotrzymuje słowa.
    Oczywiście nie dotrzymuj słowa. Zaproponuj mi współprace i promuj moja konkurencję :)
    A teraz skupmy się na pozytywach. W przyrodzie musi być równowaga. Więc nie wszystkim musi się udać. Ten post wiele rzeczy otwiera oby czytało go jak najwięcej ludzi :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.