23.9.15

Zorganizuj się: ogarnij mnemotechniki zanim usiądziesz do nauki


Nie wiem jak u Was - uczycie się już czy jeszcze nie? Ja zaczynam się rozgrzewać i nastawiać na naukę, by było mi łatwiej, jak nadejdzie październik... Wam też może być łatwiej, dlatego przygotowałam zestawienie moich ulubionych mnemotechnik. Do każdego z nich dodałam przykład, bo pamiętam, jak jeszcze w lutym szukałam informacji na temat uczenia się i niektórych sposobów nie rozumiałam (a najszybciej posługiwałam się tymi, które były zilustrowane). Bawcie się dobrze i... powodzenia!



MAPY MYŚLI

Niezawodne, choć dla mnie są praktycznie nowością. Oczywiście - słyszałam o nich wcześniej, czytałam, nawet przerysowywałam z tablicy w gimnazjum i liceum, ale... nie przejmowałam się nimi. Dalej tworzyłam linearne notatki (teraz widzę, że nie mają sensu, jeśli są przeznaczone do nauki, ale są świetne w przypadku pełnienia funkcji "zapoznawczej" według której rysujemy mapy myśli, czyli np. ksero rozdziału z książki). Dzięki tej metodzie przeżyłam drugi semestr studiów i sesję bez żadnej poprawki, chociaż na początku średnio wierzyłam w ten sposób. Empirycznie jednak przekonałam się, że uczenie się przez 15 minut z mapami myśli ma taki sam skutek, jak tzw. "wkuwanie" przez godzinę lub półtorej z notatek linearnych. Mimo tego pierwsze razy z mapami, które przygotowywały mnie do kolokwium były jedną wielką wątpliwością ("O nie! Na pewno nic nie umiem, bo przecież uczyłam się tylko 30 minut!"). 

Przykład mojej mapy myśli (początki):





SKRÓTY LITEROWE

W pierwszej klasie liceum uczyłam się aminokwasów, które dzieli się na endogenne i egzogenne. Można uczyć się wszystkich nazw bezsensownie je wkuwając. Można też ułatwić sobie życie i użyć skrótów literowych, których rozwinięcie będzie stanowiło ciąg słów, które chcieliśmy zapamiętać (w moim przypadku były to aminokwasy egzogenne). Jest to o tyle przyjemniejsze, że nazwy zaczynamy po prostu kojarzyć z pierwszą literą (bo jednak słyszymy je na lekcjach, są w podręcznikach), a co więcej - ta powtarzana raz na jakiś czas informacja naprawdę zostaje w głowie. Magia umysłu!


Przykład: FILLM WTT (dla jasności: film przez dwa L i nazwa filmu, czyli WTT)
F - fenyloalanina
I - izoleucyna
L - leucyna
L- lizyna
M - metionina
W- walina
T - treonina
T - tryptofan



FANTAZYJNE GŁUPOTY

Uratowały mnie wiele razy od poprawek, przypominając mi o czym mam napisać na egzaminie 5 minut przed jego końcem. Głupota, ale jaka skuteczna! Wystarczyło podwójne-potrójne powtórzenie, że ta bakteria to patologia Rysia i e-Rysia, by została zapamiętana.


Przykład: Patologia Rysia i e-Rysia pozwoliła mi na zapamiętanie łacińskiej nazwy włoskowca różycy, mianowicie: Erysipelothrix rhusiopathiae. E-Rysi z pierwszego członu (pelothrix samo już weszło do głowy) i rhusiopathiae (Rysio przez U zamiast Y, patia - patologia).



OBRAZKI

Spokojnie. Jestem antytalentem plastycznym i wręcz wstydzę się rysować! Przemogłam się najpierw rysując w takich miejscach (lub na osobnych kartkach), by nikt nie zauważył :D Teraz mi przeszło i stawiam te krzywizny gdzie tylko się da. Na zasadzie: o tak, to był ten punkt, gdzie narysowałam grzyba (zaczęłam używać obrazków nawet wtedy, gdy merytorycznie nie mają nic wspólnego z treścią, ale ostatecznie kojarzę ją sobie właśnie z nimi)!


Przykład:


To GŁOWA WILKA - dla jasności :) Gdzieś dalej były jagniątka (przypadek). 


HUMOR

Najdziwniejszy z moich metod i bezsensownie skuteczny (nie rozumiem jego mechanizmu)... Zdarza mi się napisać przy czymś takie rzeczy, jak:

- SERIO?!
- Ale naprawdę?!
- Hahaha!
Po czym pomyśleć podczas egzaminu: "Aha! Mam opisać to, czego nie rozumiałam!". Brawo ja. Zwykle czytam na ten temat mało (bo wydaje mi się nie do pojęcia) i w okrojonym wydaniu. Na szczęście wystarcza na zaliczenie, bo podczas przeglądania kartek zależy mi na tym, by mieć to z głowy i powiedzieć minimum 3 zdania na ten temat. 


Połączenie obrazków z humorem daje piękne historie. 

Każdemu zdarza się nie przygotować do kolokwium... mi się też zdarzyło. W mojej frustracji 5 minut przed wejściem na salę koleżanka opowiedziała mi historię o mięśniowych włóknach białych i ich parametrach - oczywiście dołączyłam do niej swoje trzy grosze. Brzmiała mniej więcej tak: 

Biały (kolor włókna) bałwan (gruby = największa średnica) szybko się topi (włókna te kurczą się szybko) i szybko się męczy (włókna podatne na zmęczenie). Ten bałwan jest leniwy ( = ma mało mitochondriów), więc w sumie nie żyje, bo nie potrzebuje tlenu (jego szlakiem metabolicznym jest beztlenowa glikoliza). To szalone, ale wciąż to pamiętam!



Strasznie i okropnie ciekawią mnie Wasze sposoby na naukę. Nie wybaczę, jak się nie podzielicie :)

4 komentarze :

  1. Uwielbiam mapy myśli :) Próbowałam kiedyś metodę ze skrótami literowymi i "głupotami" ale niestety nie działało to na mnie... :(
    Od kiedy studiuję w Danii mam nową metodę nauki, która świetnie sprawdza się gdy czekają nas ustne egzaminy. Przez cały semestr regularnie przygotowuję "study cards", takie fiszki, z materiałem z poszczególnych rozdziałów podręcznika czy z prezentacji. Jedno pojęcie/model/zagadnienie = jedna fiszka. Potem pozostaje już tylko regularne spotykanie się z grupą/partnerem i wzajemne odpytywanie i powtarzanie, tak aby oswoić się z materiałem i móc zabłysnąć na ustnym egzaminie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście przez rok studiów nie byłam na żadnym ustnym, ale metoda z fiszkami bardzo mi się podoba - ale dla mnie miałaby sens tylko wtedy, gdybym robiła je systematycznie od początku, tak jak piszesz :)

      Usuń
  2. Ja bym chyba nie potrafiła ogarnąć mapy myśli :) Ja przy nauce staram się wszystko zrozumieć, ogarnąć powiązania i tak dalej. Bym mogła opowiedzieć całą historię jakiegoś procesu, rozumieć co z czego i tak dalej. Sprawdza się w chemii i biologii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie mapy myśli pomagają w nauce do takich przedmiotów jak biochemia, genetyka, mikrobiologia etc. :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.