5.11.16

Jak odnaleźć w sobie nowe siły?

W piątek miałam taki rewelacyjny flow - taki, który koniecznie chciałam Wam przekazać. Za każdym razem, kiedy czuję to coś wiem, że to intuicja. Intuicja nigdy mnie nie zawodzi i odkrywam ją w sobie na nowo, coraz częściej. Zaczynam jej ufać, a ona mi się odwdzięcza.
Właśnie sobie pomyślałam, że czuję to do Was raz na jakiś czas (czy aby na pewno nie częściej?) i wtedy publikuję to na fanpage'u. Właśnie go przejrzałam i chcę Wam przypomnieć kilka momentów z mojego życia. Trochę tego było i pisałam Wam:
  1. w piątek o poczuciu szczęścia,
  2. wyznania jedzeniowe w październiku,
  3. co popsułam, kto na mnie krzyczał, czyli wszystko o porażkach z września,
  4. o motywacji, moich radosnych wyznaniach i zamianie porażek w doświadczenie,
  5. o dezorientacji w moich relacjach z ludźmi,
  6. jaki mam stosunek do ograniczeń we własnych głowach,
  7. o tej chwili, gdy "padasz ze zmęczenia, ale wciąż chcesz więcej..."
Teraz stwierdzam, że trochę mnie znacie. Wyciągajcie z tego co piszę to, co najlepsze. Esencję. Wczoraj zaczęłam pisać o tym jak odnajduję w sobie siłę i jak działa u mnie samomotywacja. Powiedziałam też, że od dawna nie motywuję się na kija i marchewkę. Motywacja wypływa ze mnie sama. To ja jestem tym, kto wstaje rano w sobotę, by pisać ten post zanim wyjdę do szkoły. To ja siedzę nad nim o północy z soboty na niedzielę, by dokończyć to, co mam Wam do powiedzenia. To ja chcę się czegoś nauczyć, to ja chcę zjeść coś smacznego i wegańskiego, to ja chcę spać w pięknej sypialni i pracować przy czystym, zorganizowanym biurku. Ja tego pragnę. Pragnę tego bardziej niż oglądania telewizji lub nicnierobienia. 

Dlatego nauka to nie przykry obowiązek. Dlatego nie odkładam czegoś na później, bo wymaga pracy. Dlatego upiększam sobie wnętrza na swoje sposoby. Dlatego kocham siebie. By móc kochać życie.

Akceptuję zmiany, bo życie nie stoi w miejscu. Wszystko płynie, komórki mojego ciała wciąż działają, są w stałym ruchu, powietrze przepływa przez moje płuca raz po raz, a pory roku następują jedna po drugiej. Dlaczego mam oczekiwać stałości i stabilizacji? Dlaczego wymagać, by wszystko stanęło w miejscu tylko po to, by poczuć się bezpiecznie - i to pozornie?

Zaczęłam ryzykować mówiąc TAK. Najwięcej TAK powiedziałam sobie w sercu. Godzę się teraz na rzeczy, które dawniej nie mieściły mi się w głowie, o których myślałam, że kogo jak kogo - ale mnie na pewno nie dotyczą. Teraz jestem z nimi na porządku dziennym - czy robię dobrze? Nie wiem, ale nie czuję się zobowiązana oceniać tej decyzji.

Ale mówiłam też NIE. Powiedziałam NIE dla toksycznych relacji: dla relacji w biznesie, dla związku, dla relacji z bliskimi osobami (czy aby na pewno?). 

Powiedziałam NIE. Nie będę odpowiedzialna za czyjeś życie i nie chodzi mi tu o odpowiedzialność w stosunku do swoich dzieci, partnerów, rodzeństwa, rodziców. Chodzi o uczucie odpowiedzialności za czyjeś samopoczucie: gdy ktoś obarcza Cię odpowiedzialnością za swój zły humor (znasz to?)! Nie jest okej, gdy ludzie wzajemnie obwiniają się za niepowodzenia w pracy lub szkole, gdy wypominają sobie poświęcenia (czas, pieniądze, a nawet całe życie!). Nie bierz na swoje plecy bagażu, który bezpośrednio na Ciebie zrzuca inna osoba. Nie musisz tego robić.

Boję się, ale to robię. Robię, bo ufam sobie i działam w zgodzie z tym, co we mnie siedzi. Wiesz dlaczego? Bo pozwalam sobie popełniać błędy bez uszczerbku na moim zdrowiu psychicznym. Nie są już dla mnie porażką, ale doświadczeniem na wagę złota. Pozwalam sobie też na prawdziwe emocje - na płacz (na ten ze złości i na ten z wzruszenia), na śmiech w każdej sytuacji, na głośne wypowiedzenie swoich myśli. Wiem, jak trudno czasami powiedzieć do kogoś po prostu kocham Cię. Ale spróbuj choć raz. Nie żałuj sobie.

I już Wam mówiłam: dajcie sobie żyć. Wiem, że macie pracę, dzieci, szkołę, inne zobowiązania. Jestem człowiekiem jak każdy z Was, mnie też obowiązują kolokwia, wieszanie prania i wstawianie zmywarki. Też się nie wysypiam, też mam pryszcza na środku nosa i mi też puszczają nerwy (na tyle, że ostatnio zatrzymali mi pociąg za stacją...), ale zawsze widzę dwie opcje. Jedną taką, by zostać w tych chorych systemach, drugą taką, by z nich wyjść i żyć w taki sposób, by naprawdę czuć się szczęśliwą. Tu i teraz, niezależnie od pogody, od tego czy jest weekend czy nie, od tego czy mam pieniądze czy nie, od tego czy ktoś mnie lubi czy nie. Słońce nie zawsze świeci, pieniądze są od tego, by płynąć, a ja nie jestem po to, by każdy mnie lubił.

Wyciągnijcie z tego tylko tyle, ile Wam potrzeba. Piszę nie po to, by mówić Wam jak macie żyć. Piszę po to, by pokazać Wam nieskończenie wiele możliwości. A Wy sami możecie stworzyć jeszcze raz tyle!

19 komentarzy :

  1. Twoje słowa przypominają mi to, co mówi i pisze Beata Pawlikowska. To się chyba nazywa mądrość życiowa. I prawdziwa wolność. Marzę, by osiągnąć taki stan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nawet nie wiesz, jak bardzo nie mogę doczekać się, by poznać Cię osobiście (a to już niedługo) + teraz jeszcze czekam na Twoją bajkę :) Wiesz, myślę, że jeśli szukasz, jeśli myślisz o tym, dajesz sobie czas... Marzenia o takim stanie wkrótce staną się rzeczywistością <3 A skoro już tu jesteś, przeczytałaś tekst, robisz coś w tym kierunku - nie może być inaczej!

      Usuń
  2. Bardzo wartościowy artykuł. Motywacja wewnętrzna działa o wiele bardziej niż zewnętrzna. A człowiek może być szczęśliwy nawet bez pieniędzy-byle tylko potrafił odnaleźć kontakt ze Źródłem i mu zaufał. Pozdrawiam i życzę dochodzenia do prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wartościowy artykuł. Motywacja wewnętrzna działa o wiele silniej niż zewnętrzna. Człowiek potrafi być naprawdę szczęśliwy tylko wtedy kiedy odnajdzie kontakt ze Źródłem i mu zaufa. Nie łudźmy się że będąc bogaty będziesz szczęśliwy. Prawdziwe szczęście nie wynika z czynników zewnętrznych ale od relacji z Bogiem i naszego nastawienia. Pozdrawiam i życzę dochodzenia do prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Szybko przekonałam się, że motywacja zewnętrzna jest niewiele warta :) Powodzenia również!

      Usuń
  4. Mądrości życiowe, które dobrze się czyta, z ogromną radością i ciepłem w sercu. Warto jest ryzykować, tak samo warto jest mieć sobie asertywność, umieć sprzeciwić się temu co naprawdę nie jest zgodne z naszym zdaniem, wypowiedzieć się, umieć postawić w ważnej dla siebie sprawie. Ludzie często o tym zapominają, uciekają w kąt i przez to odstawiają jakby samych siebie od innych i od świata przytakując na wszystko, zatracają się, tak jakby zmazywali się z kartki.. A błędy? Zdecydowanie mądrość życiowa, nic innego, coś bardzo ważnego w naszym życiu co pozwala na naukę.
    "Dlaczego mam oczekiwać stałości i stabilizacji? Dlaczego wymagać, by wszystko stanęło w miejscu tylko po to, by poczuć się bezpiecznie - i to pozornie?" - też kiedyś zadałam sobie to pytanie... i znam już na nie mądrą odpowiedź. :)

    Buziak Iza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, Wiksz <3 Fajnie posumowałaś błędy - to one pozwalają na naukę.

      Usuń
  5. piękne i oby więcej takich odczuć i wpisów

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo piękny wpis. Tworząc tego bloga robisz coś naprawdę wartościowego dla innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki, że się dzielisz takimi rzeczami:) To pomaga spojrzeć też na swoje własne życie, czego tak na prawdę chce i co chcę, aby się w nim działo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* To dobre pytanie - co chcę, aby działo się w moim życiu? Piękne! ;)

      Usuń
  8. Inspirujesz tym blogowo-facebookowym przekładańcem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry tekst. Wiele osób wprawia nas w poczucie winy, obwinia nas za swoje niepowodzenia. Jeżeli chcemy osiągnąć sukces musimy umieć podnieść się po porażce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) To prawda - jak przysłuchasz się dłuższej rozmowie wiele w niej zrucania winy na inne osoby.
      A po porażce się podnosimy i wykorzystujemy ją jako cenne doświadczenie ;)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.