10.11.16

Świadome Blogerki & Partnerzy SŚB pomogą Fundacji Chustka z Warszawy

Mam kilka fundacji lub stowarzyszeń wyjątkowo bliskich mojemu sercu. Dwie najważniejsze z nich to Fundacja Tara oraz Fundacja Chustka. Chustce przekażemy całkowity dochód z licytacji, która odbędzie się podczas Spotkania Świadomych Blogerek w Bydgoszczy.
Wszystko zaczęło się od tego, że przeczytałam książkę Joanny Sałygi - Chustkę. Chustka została wydana na podstawie bloga pisanego przez Asię od czasu, gdy zachorowała na nowotwór. Książka trafiła do mnie po prostu z wymiany. Widocznie nie bez powodu.

Przeżyliśmy w domu nowotwór. Rozmawia się u nas o tym normalnie. Joanna też mówiła o śmierci. Chciała żyć, ale nie oszukiwała siebie. Mówiła, jak jest. Mówiła, że jest rewelacyjnie szczęśliwa i że boi się tak bardzo, że nie chce o tym myśleć. Pisała prawdziwie. Bez owijania w bawełnę, bez robienia z siebie ofiary, patrzyła rakowi prosto w oczy. Miała specyficzne podejście do życia, trochę podobne do tego, które ja sama wyniosłam z domu (czy może jest to wynik oswajania się ze śmiercią?):
"dziś imieniny mojego Ojca.
Ojciec nienawidził obchodzenia jakichkolwiek uroczystości.
ale kochał jeść.
nie pojadę więc do Niego na cmentarz.
zeżrę za to, ile tylko dam radę."

Mi i siostrze Mama zawsze pozwalała siadać na pomnikach. Myślę, że gdy człowiek akceptuje siebie jakim jest przychodzi w jego życiu moment, w którym przestaje uważać, że czegoś mu nie wypada. Akceptuje siebie, akceptuje zmiany, akceptuje życie i śmierć. Chustka 14 października 2012 roku pisała:

"patrzę na Syna i chce mi się wyć.
polewam Go prysznicem, On opowiada mi bajkę.
(...)
- a możesz jeszcze popolewać mnie wodą
po ciałku? to takie przyjemne...
- mogę, jeśli tylko masz ochotę
- a dla ciebie nie będzie to strata czasu? - pyta uprzejmie.
- jasne, że nie, syneczku... - potworna gula dławi gardło,
ledwo wstrzymuję łzy."

Potrafiła powiedzieć, że ma to już w dupie, że ma dość i jednocześnie krzyczeć z radości, cieszyć się pogodą, śniadaniem zrobionym przez Niemęża i nauką angielskiego z Synem. Wiedziała. 28 września 2012 roku:

"ale obiektywnie rzecz ujmując, jakość życia jest niska.
z każdym miesiącem jest gorzej. za jakiś czas będzie gorzej
z każdym tygodniem, a potem - z każdym dniem.
sprawdziłam: tak ta choroba wygląda.
tak jest i już.

czyli: któregoś wieczoru posta nie napiszę.
nie będzie go też nazajutrz ani dnia następnego.

tymczasem jestem."

Joanna Sałyga "Chustka" odeszła 29 października 2012 roku, po dwóch latach ciągłej walki. Cały czas towarzyszył jej ból związany z chorobą nowotworową i działaniami ją zwalczającymi. Wolą Joanny było powołanie do życia fundacji, która będzie walczyć o to, by wszczęto walkę z bólem. BÓL SIĘ LECZY! Według badań European Pain in Cancer co trzeci pacjent chory na raka twierdzi, że ból jest tak silny, że wolałby umrzeć.

Wtedy w czerwcu, gdy miałam wypadek zjadałam niewyobrażalne ilości silnych tabletek przeciwbólowych, które nie działały. Nieważne czy podane doustnie, czy dożylnie. Mój ból trwał chwilę w przeciwieństwie do tego, co przechodzą osoby chore na nowotwór. 

Mamy XXI wiek. Mamy badania naukowe, robimy doświadczenia, wymyślamy rzeczy, które nadal nie mieszczą się nam w głowach... i nie leczymy bólu. Posłuchaj - często jest tak, że nie chodzi o substancję przeciwbólową. Często jest tak, że lekarz lub ktokolwiek inny odpowiedzialny za opiekę nad pacjentem decyduje o tym, że lek przeciwbólowy nie jest potrzebny. Ktoś wmawia Ci, że nic Cię nie boli. Jest od tego raport w sprawie tortur od ONZ. Nie dotyczy to tylko osób chorych na nowotwory, ale także kobiet na porodówkach i osób starszych mających problemy geriatryczne. Więcej informacji i podstaw prawnych znajdziesz na stronie Fundacji Chustka

"jestem zdania, że powinieneś przechodzić
przez moją śmierć stopniowo.
(...)
czuję się winna.
powinnam nauczyć Cię jeszcze tylu rzeczy.
kto Ci będzie obcinał paznokcie?
kto przypilnuje mycia zębów po każdym posiłku?
mycia i wycierania rąk i siusiaka po sikaniu?

kiedyś myślę, jaką szkołę życia za chwilę
dostaniesz, sztywnieję z przerażenia.
koniec z codziennym śniadaniem - koniecznie takim, jakie lubisz.
nie dostaniesz już ulubionych parówek ani ulubionego żółtego sera.
koniec z paluchem serowym i piciem
do szkoły według Twojego wyboru.
koniec z codziennie czystymi majtkami i skarpetkami,
ubraniem nagrzanym na kaloryferze.
czy ktoś Ci codziennie pomoże w odrabianiu lekcji?"

17 października 2012 [do Synka]

8 komentarzy :

  1. Zrobiło mi się strasznie smutno, ale też chciałabym przeczytać więcej. Rozmiem Twój wybór i cieszę się, że będę mogła wesprzeć Fundację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że właśnie tę fundację wspieramy.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Joannie mogę z całą pewnością powiedzieć, że była moją wirtualną przyjaciółką, bliską memu serduchu osobą. Jej bloga, jej osoby, sposobu patrzenia na życie i świat, ciętej riposty i trafionych sformułowań nt. wszystkiego, bardzo brakuje dziś w sieci. Była jedyna, pierwsza, wyjątkowa.
    S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Cieszę się, że i my miałyśmy okazję na siebie trafić. Nic nie dzieje się bez powodu :) Ściskam!

      Usuń
  4. Jejku..straszna jest ta choroba i to jak ludzie cierpią.. Racja - trzeba walczyć z bólem! Dobry wybór z fundacją, powodzenia! :*

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.