29.12.16

2016? Najgorszy rok w życiu!

Wypadek, szpital, operacja i koniec z pasją na kilka miesięcy. Wiele rozstań. Wiele zaciskania zębów. Wiele dni, które trzeba było po prostu przeżyć.
Mogłabym powiedzieć: 2016? Najgorszy rok w życiu! Był ciężki i chwilami naprawdę tak myślałam - że gorzej już nie będzie. Zaczął się płaczliwym i decydującym styczniem, który w dużej mierze był kontynuacją poprzednich trzech miesięcy i wielu dni spędzonych w Centrum Onkologii. 

Do maja trwał i trwał, spędzałam czas w stajni i na uczelni (na tyle, że zapewniłam sobie stypendium naukowe na następny rok). Mnóstwo ćwiczyłam i bardzo dużo gotowałam. Byłam trochę zagubiona i przypominało mi to czas z liceum, gdy żyłam z dnia na dzień - niby świetnie, ale nie byłam zadowolona. To nie było to. 

Gdy już zapowiadało się pięknie i w pierwsze dni czerwca jeździłam cudowne treningi - spadłam prosto pod konia. Trzy gipsy, operacja, nastawianie kości, usuwanie druta i cztery miesiące nieprzespanych nocy. To przywołało mnie do porządku. Postanowiłam przewartościować relacje z ludźmi i swoją pracę. 

Drugi miesiąc w gipsie przeznaczyłam na organizację Spotkania Świadomych Blogerek. Napisałam w tym czasie wszystkie oferty i umowy, przygotowałam rekrutację, znalazłam miejsce i zapisałam wszystkie maile do potencjalnych Partnerów SŚB. Wciąż niewiele mogłam zrobić sama, ale nosiłam już sobie herbatę do biurka i pisałam jednym palcem lewej ręki ;) Pierwsza edycja Spotkania Świadomych Blogerek była sukcesem! Druga ma już ustaloną datę ;) Teraz powiem wprost - nie zorganizowałabym spotkania, gdybym nie miała wypadku. To był kubeł zimnej wody w postaci kopnięcia: Hej, Człowieku, co jest dla Ciebie najważniejsze?!



Po rozpoczęciu roku akademickiego zdecydowałam, że będę chodzić tylko na zajęcia, które coś wnoszą w moje życie oraz na te, które są obowiązkowe. Jeśli wydaje się Wam, że nie ma już wykładów czytanych ze slajdów prosto z pierwszych wyników w Googlach: mylicie się. Są. I dlatego na nie nie chodzę. 

Trudności to dary dawane od życia. Masz mnóstwo opcji, by sobie z nimi poradzić (nawet, gdy wydaje Ci się, że nie masz żadnej). Ten rok pozwolił mi się obudzić. Zrobić rzeczy, o których wcześniej myślałam, że nie wypada lub mówiłam, że nie ma na nie czasu. Trzy miesiące chodziłam na pole dance i poszłam na kilka świetnych zabaw! Codziennie uczyłam się angielskiego, często 15 minut przed północą. Odpuściłam sobie w operację i wypadek, bez przesady! Z oczywistych powodów nie pływałam latem (lista poniżej).



Na początku roku 2016 dałam sobie czas: 10 lat, by zostać swoim szefem. Chyba przesadziłam z terminami. Zacznę zdecydowanie szybciej. Rozliczcie mnie z tego w 2017! Podjęłam stałą współpracę z Restauracją&Kawiarnią Spiżarnia w Bydgoszczy i zaczęłam wspierać kobiety w biznesie i codzienności. Dlatego mogę Was teraz zaprosić na:

I Śniadanie Świadomych Blogerek 28.01.2017 - brak biletów
II Śniadanie Świadomych Blogerek 18.02.2017 - brak biletów
I Śniadanie Świadomych Kobiet 4.03.2017 - bilety dostępne



Były trudne rozstania i piękne początki. Były kolejne warsztaty, które prowadziłam dla Babafest w Olsztynie. Miałam okazję pomóc Fundacji Chustka z Warszawy, co jeszcze rok temu było dla mnie niedostępne. Nawiązałam współpracę z Face&Look, Wydawnictwem Kobiecym i Felicea, co jest dla mnie nagrodą za pracę spędzoną na rozwoju bloga i samej siebie. Jak zawsze były przy mnie teksty Dagmary Skalskiej, co pomaga mi każdego dnia. Poznałam się z Justyną Niebieszczańską i tworzymy wspólny projekt. Dzięki niej wystąpię w roli prelegentki podczas II forum praktykujących pisanie w Bydgoszczy. 

Czy to naprawdę był najgorszy rok w życiu?

Nauczył mnie wiele. Cierpliwości i wytrwałości. Bycia w zgodzie ze sobą - także w biznesie, co nie jest łatwe. Boję się i działam. Zrozumiałam, co się liczy i co jest dla mnie ważne w relacjach z ludźmi. Kolejny rok będzie wymagał ode mnie większego zaangażowania, ale mam do siebie zaufanie. Kiedyś go nie miałam. Czy Ty masz zaufanie do siebie?

37 komentarzy :

  1. Witaj :) Trafiłam do Ciebie, jako że sama zaczęłam prowadzić bloga. I od początku Twoje teksty bardzo mi się podobały, podziwiałam Twoje zaangażowanie i jestem pod wrażeniem tego, jak wiele pomagasz, ile masz pozytywnej energii i jak tą energię przekazujesz dalej. I nagle czytam ten tekst i jestem pod jeszcze większym wrażeniem. Zatem na Nowy Rok życzę Ci mnóstwo zdrowia, ale i jeszcze więcej zapału, energii i jak najwięcej pozytywnych wydarzeń. Żebyś za rok o tej porze, mogła napisać tekst - Rok 2017 najlepszy w życiu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada, bardzo Ci dziękuję :) Niesamowicie miłe słowa, ale pamiętaj o tym, że też masz w sobie tyle sił. Trzymam za Ciebie kciuki i będę wspierać w działaniach związanych z blogiem :) Po tym co napisałaś na pewno Cię zapamiętam! :) Pomysł na podsumowanie 2017 - IDEALNY! :D

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję! I także za tą magiczną 200 na fanpage'u :)
      Wpadł mi do głowy pewien pomysł, może zbyt szalony, ale pozwolisz, że się do Ciebie odezwę w najbliższym czasie :)

      Usuń
    3. No pewnie, Ada! Pisz :) Masz mojego maila? Najlepiej na prywatnego: izakornet@wp.pl
      Do napisania w takim razie <333

      Usuń
  2. Jak to mówią - nie ważne jak zaczynasz, najważniejsze jak kończysz ten rok:) Dla mnie też był on ciężki, ale też wiele mnie nauczył.. W 2017 pełna mobilizacja i skupienie na swoich celach i tym, co dla mnie najważniejsze. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam, że można na to tak spojrzeć - zobaczymy jak zacznie się i skończy 2017 ;) Nie wątpię <3 Obserwuję ile pracy wkładasz w blogowanie, a to przecież tylko część naszego życia ;) Powodzenia, trzymaj cel! :)

      Usuń
    2. Chyba lepiej nie dziękować, więc (nie)dziękuję! i wzajemnie :) Ty też trzymaj cel! :)

      Usuń
  3. Bardzo cenię to, że potrafisz spojrzeć na to co było, a nie tylko ekscytować się tym, co to nie stanie się w nowym roku. Wierzę, że to miniony rok jest najpewniejszym źródłem informacji o tym, jaki będzie następny rok. Budujemy most pomiędzy tym, co było, a tym dokąd idziemy i sama jestem w trakcie przeglądu swojej konstrukcji mostu:) Co do zaufania- tak trzymać!, a ode mnie masz zaufania 100%:) Milo było przeczytać ten wpis i dowiedzieć się więcej o Tobie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budujemy mosty <3 Wszędzie je ostatnio widzę, ciekawe dlaczego ;) Dziękuję za zaufanie! Pewnie dowiemy się o sobie jeszcze niejednego ;))

      Usuń
  4. Bo każdy kłopot, czy problem nie jest problemem, to są NASZE DOŚWIADCZENIA. Budują naszą osobowość i determinują zachowanie w przyszłości, w zależności od tego, jak odbierzemy podarowaną nam rzeczywistość. Dalszych sukcesów nie tylko w 2017 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd nauczyłam się widzieć je jako doświadczenia są cenną lekcją życia :) Dziękuję, Tobie także!

      Usuń
  5. Iza jesteś bohaterką :) bardzo mnie inspirujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edyta, bez przesady z tą bohaterką... ;) Ale cieszę się, że mogę Cię inspirować!

      Usuń
  6. "Trudności to dary dawane od życia"- pięknie napisane.
    Jesteś naprawdę silna i Cię podziwiam, chciałabym być chociaż w kilku procentach tak pewna siebie i zdeterminowana jak Ty, nie mówiąc już o tym, że mam kilka lat więcej, a nadal żyję w chaosie ;)
    Co do wykładów masz rację- wiele warto opuścić, bo nic nie wnoszą ;)
    Ja rok zaczęłam źle, ale głównie zaczęłam ze złą myślą, bo dosłownie, że "będę miała przesrane". I szczerze mówiąc tak było, bo sama na to pozwoliłam. Dopiero z końcem roku, gdzieś w listopadzie i grudniu zaczęłam patrzeć na wszystko inaczej, pozytywniej. W 2017 się nie dam, będzie super, bo ja tak chcę :) Mimo wszystko.
    Pozytywnego 2017 Ci życzę, takiej enegrii i życzliwości jaką masz teraz i jeszcze więcej pomyślności. Coś czuję, że odniesiesz sukces ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, nie zapominaj, że Ty jesteś mamą i masz dwójkę cudownych pociech, a ja nie... Więc łatwiej mi zapanować nad chaosem :D <3 <3 <3
      Jeśli chodzi o nastawienie - ja miałam podobne właśnie. Takie, że będzie ciężko i że już mi się nie chce. Dopiero po wypadku się ogarnęłam ;) W ten rok wchodzę z myślą, że będzie ciężko i wspaniale! ;) Tobie też życzę wszystkiego cudownego i liczę na to, że widzimy się na II edycji SŚB? :*

      Usuń
  7. życzę Ci, aby Nowy 2017 Rok był rokiem lepszym i opiewającym w same pozytywne zdarzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ten też był dobry koniec końców.. :) Tobie też pięknego 2017! <3

      Usuń
  8. Piękne jest to co piszesz, że trudne chwile uczą nas tak wiele i bez nie bylibyśmy, ani tym kim jesteśmy, ani nie robili takich wspaniałych rzeczy, jak Twoje SŚB :) Gratuluję Ci odwagi i życzę samych sukcesów w nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze to, żeby potrafić każdą porażkę przekłuć w sukces, a z trudności czerpać jeszcze więcej niż z sukcesów. W końcu to one wyrabiają naszą determinację i charakter. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Z tych "porażek" wbrew pozorom można zyskać mnóstwo energii. Wystarczy spojrzeć ile energii np. powstaje przy złości i na co można ją zużyć ;)

      Usuń
  10. Myślę, że takie cięższe przeżycia są koniec końców lepsze dla nas, ponieważ otwierają nam oczy na wiele spraw. Życzę Ci pięknego 2017, ale może niech też nie będzie zbyt łatwy, bo kto wie, co jeszcze możesz osiągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz! Czuję, że będzie trudny [bo do wszystkiego dochodzi inżynierka], ale nie mogę się go doczekać! :) Wszystkiego najpiękniejszego na Nowy Rok, Dziewczynka ;*

      Usuń
  11. Życzę Ci abyś w przyszłym roku tych smutnych i nieciekawych chwil miała zdecydowanie mniej, niż w tym 2016. Trzymam kciuki za Twój sukces i wierzę ogromnie, że jeszcze nie raz o Tobie usłyszymy. Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A ja mam nadzieję, że będzie okazja się poznać na jakimś Śniadaniu Świadomych Blogerek? ;) Daleko masz do Bydgoszczy, Klaudia? Przydałby nam się ktoś typowo od fashion ;))

      Usuń
    2. Troszeczkę jednak daleko, bo jesteśmy z Warszawy, ale dziś odległość to raczej nie problem. Pozdrawiam

      Usuń
    3. A wczoraj byłam w Warszawie właśnie :) Idealne połączenie pociągiem!

      Usuń
  12. Wielkie gratulacje dla Ciebie bo faktycznie był to dla Ciebie ciężki rok ale jednak dałaś radę! I to się liczy :) i przede wszystkim zorganizowałaś spotkania blogerek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był ciężki, ale baaardzo go doceniam :)

      Usuń
  13. Jestem pewna, że kiedyś rok 2016 uznasz za przełomowy. Szczerze Cie podziwiam. To właśnie trudności jakie podsuwa nam los sprawiają, że stajemy się silniejsze. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobno znamy się na tyle, na ile się wypróbujemy. Im więcej przeciwności pokonujemy tym poznajemy się lepiej. Trudno mniemać jak się zachowamy, nie będąc w konkretnej sytuacji, dlatego doświadczenie skutkuje zaufaniem do siebie. Ale poza doświadczeniem, trzeba także równowagi wewnętrznej, bez takiego spokoju, trudno jest czerpać z doświadczenia, które nas spotyka. Czy ja sobie ufam? Staram się postępować w zgodzie z sobą. To także wymaga zaufania względem siebie. Pozdrawiam cieplutko, Mamatywna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Wiele tu znaczy równowaga wewnętrzna. Wiele straciłam jej po wypadku, ale teraz czuję, że odzyskuję :) Ściskam ;*

      Usuń
  15. Każde niepowodzenie uczy nas. Wyciągamy wnioski i jesteśmy mądrzejsi. Porażka jest lekcją. P.S. Też nie znoszę wykładów prosto z wikipedii, to jest żenujące. Płacę i oczekuję przydatnych i praktycznych informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, żenujące. A wykładowcy oczekują, żeby tego wysłuchiwać. Coś tu jest nie tak ;)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.