17.12.16

Książki ociekające kobiecością

Czytanie książek (zwłaszcza biograficznych lub pisanych na faktach) pozwala mi poczuć się spokojną. Wszystko dlatego, że nie tylko ja chcę żyć inaczej. Nie tylko ja chcę czuć się uduchowiona w większości sfer życia. Nie tylko ja chcę czuć, że żyję. Nie tylko mi nie wystarcza praca-uczelnia-dom-praca-zakupy-łóżko. Nie tylko ja czerpię doświadczenia z porażek i nie tylko ja uważam, że nie ma złych lub dobrych decyzji.

Rok 2016 to rok odkrycia niesamowitego wydawnictwa. Wydawnictwo Kobiece poznałam podczas licytacji odbywającej się na jednym ze spotkaniu blogerek. Byłam nim na tyle zainteresowana po przeczytaniu pierwszej pozycji, że dowiedziałam się jak powstało całe przedsięwzięcie. Zrobiło mi się ciepło na sercu ze świadomością, że kilka kobiet po prostu postanowiło zrobić to dla nas wszystkich. Te książki są na to dowodem.

"Wojowniczki. Jak być nieperfekcyjną i szczęśliwą kobietą" autorstwa Glennon Doyle Melton - amerykańskiej blogerki - to jej autobiografia napisana z dobijającą szczerością. Glennon powiedziała wprost - byłam narkomanką i alkoholiczką, spałam całymi dniami, nocy nie przesypiałam, piłam, nie wiedziałam, kim jestem, zaszłam w ciążę. Gdy dowiedziała się, że będzie matką zmieniła wszystko z dnia na dzień. Przestała pić i brać. Wzięła ślub z mężczyzną, którego wtedy jeszcze nie kochała, a który jest teraz dla niej ogromnym wsparciem. Wzajemnie uczą się kochać. Wzajemnie uczą się żyć. Glennon nie ma w domu garnków. Nie umie gotować. Glennon tak bardzo nie lubi odkurzać, że zrzuciła ten obowiązek na swoją córkę. W tajemnicy przed swoimi dziećmi zjadła ostatni batonik w samochodzie, świadomie nie dzieląc się nim z pociechami. Czy to świadczy o tym, że jest złą matką? Czy nie kocha swoich dzieci? Czy jest skreślona w kościele, bo była narkomanką? Czy ma prawo uczyć innych życia? Jest cudowną kobietą, która ze szczerością mówi, że nie cierpi schematów i wychodzenia z domu. Taka po prostu jest i taką należy ją kochać (i taką ona kocha siebie). Rewelacyjnie pisze o codzienności, w której żyje każdy z nas. Nie szuka niewiadomoczego (ja czasami szukam i to jest drugi rodzaj człowieka: patrz poniżej) i czuje się z tym dobrze. Nie ulega presji społeczeństwa na wszystko, co teraz modne i uduchowione. Pisze i to jest dla niej pomocą. 


Książka "Współczesna bogini" autorstwa Roxany Bowgen także jest autobiografią. Utożsamiam się z tą pozycją trochę bardziej niż z Glennon, bo nie jestem jeszcze matką, lecz obserwatorką - podobną bardziej do Roxany. "Współczesna bogini" najpierw wydawała się nie dla mnie. Trochę nudziła mnie opisami, troszkę irytowała metafizyką. Była dla mnie trudna, a mój umysł poczuł, że musi się wysilić i naturalnie się zniechęcił. Miałam cięższe dni i uświadomiłam sobie, że wszystko co, co już osiągnęłam - w pracy, w blogowaniu, w moim umyśle - to efekt ciężkiej pracy. Czytanie "Współczesnej bogini" było dla mnie pracą nad sobą. Wymagało odpowiedzi na wiele pytań, mówienia wprost o swoich strachach i słabościach. To trudne, ale nieopisanie wartościowe. Ta książka otworzyła mnie na podróże i odczepienie się od jednego miejsca pobytu: ruszyłam z przeglądaniem ofert lotniczych, zainteresowałam się innymi kulturami, nawet religiami - nigdy wcześniej tego nie robiłam, uważałam to za niepotrzebne. Przyznaję się do tego i niech jest to dowodem świetności tej książki. Roxana odczuwa podobną potrzebę jak ja: wszystko co robię w swoim życiu ma mieć sens. Chcę, by było zgodne ze mną, chcę pomagać innym, nie potrzebuję pieniędzy samych w sobie - potrzebuję ich, by finansować inne projekty (w tym niesienia pomocy realnie potrzebującym oraz walczenia w słusznych dla mnie sprawach społecznych). Roxana Bowgen otworzyła mi umysł na tyle spraw, których jeszcze w życiu nie doświadczyłam. Teraz zamierzam.


"Od urodzenia" Elisy Albert to obowiązkowa pozycja dla kobiet, które urodziły i nie czują potrzeby zachwycania się każdą nową kolekcją ubranek, tygodniowych przygotowań pokoiku, bycia na bieżąco z ciążowymi trendami ani nie myślą o powrocie do wagi sprzed ciąży zaraz po porodzie. Autorka śmiesznie (i bywa, że jednocześnie przerażająco) mówi o macierzyństwie i małżeństwie ze starszym mężczyzną. Podobała mi się bardzo, bo choć nie jestem matką, to ze względu na obecność w blogosferze, jestem otoczona słodkim parentingiem i tylko w nielicznych przypadkach mówi się o macierzyństwie z tej drugiej strony (nie marudząc jednocześnie). Elisa Albert pisze o zmęczeniu, które powoduje, że oddaje swojego synka pod opiekę niani, a sama nic nie robi w tym czasie (udaje, że piszę doktorat). Wiele osób mogłoby ją skrytykować, wiele matek chciałoby mieć kogoś do pomocy. Prawda jest taka, że każdy ma swoją - ale mało kto przyznaje się, że chce odpocząć od swoich dzieci i męża, mało która kobieta przyznaje się, że jej mąż ma większy instynkt "macierzyński" od niej. Ta książka daje wsparcie w czystej postaci, a w jeszcze czystszej ukazuje ulgę z bycia nieperfekcyjną.

Trzy rewelacyjne pozycje, które po przeczytaniu powinny pozostać w zasięgu Twojego wzroku - by codziennie się z nimi stykać i przypominać sobie o tym, co się liczy. Poniżej przekazuję Ci trochę mocy prosto od Roxany Bowgen ze "Współczesnej bogini":

"Jesteśmy zwykłymi ludźmi. Nie ma w nas niczego wyjątkowego. Czasami jednak potrzebujemy kogoś, kto będzie dla nas przykładem i doda nam odwagi, żeby stawić czoła wyzwaniu. Skoro my to potrafimy to ty też. Przeczytałam gdzieś, że "możesz być jedyną Biblią, którą ktoś dzisiaj zobaczy". Bardzo dużo nad tym myślałam i zdałam sobie sprawę, że możemy motywować, zachęcać i inspirować innych poprzez nasze czyny, a nie słowa."
*Za zakładkę z pierwszego zdjęcia dziękuję Made by Goga :) 

21 komentarzy :

  1. Bardzo fajne recenzje. Pewnie się skusze i którąś z nich (jak nie wszystkie) przeczytam zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - naprawdę szczerze je polecam ;)

      Usuń
  2. Przekonałaś mnie do książki "Współczesna bogini", skoro jest "trudna" a jednocześnie inspiruje do realnego działania, na pewno warto po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś ;) Przemówiła do mnie, bez wątpienia. Trochę obudziła ze snu i dała kopa, że można chcieć/robić jeszcze więcej :)

      Usuń
  3. Czy czytałaś Przeminęło z wiatrem? Bo dla mnie Scarlett O'Hara to taka kwintesencja kobiecości: kokietka i kapryśnica, ale silna i potrafiąca stawić czoło wielu przeciwnościom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby klasyka - a nie czytałam. Przeczytam i to w pierwszej kolejności. Dziękuję! :)

      Usuń
  4. Świetne propozycje! Słyszałam o nich, ale nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Wojowniczki" czytałam jakiś czas temu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jesteś tak samo zadowolona jak ja? :)

      Usuń
  6. Glennon śledzę na jej fanpejdżu i zachwycam się bardzo, dlatego koniecznie muszę sięgnąć po jej autobiografię! Za to o autorce "Współczesnej bogini" nie słyszałam, a z tego co widzę, również trafi w moje czytelnicze gusta, tym bardziej, że poszukuję ostatnio takiej kobiecej literatury. Dziękuję, że się podzieliłaś tytułami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero poznałam Glennon razem z książką :) Nie ma za co. Cieszę się, że skorzystasz, bo przecież o to chodzi <3

      Usuń
  7. Chętnie bym je przeczytała, szczególnie ciekawią mnie ,,Wojowniczki":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam. Nie chodzi o to, że lektura przyjemna, ale niesamowicie pouczająca, ucząca pokory :)

      Usuń
  8. Ten cytat na końcu - bezcenny. Także stwierdzenie, że wszystko musi mieć jakiś cel. Bo bez celu - rzeczy, ludzie, staja się nieistotni. Jak Twoim celem jest wychowanie dziecka, to jego marudzenie będzie ok. Podobnie, jak wstawanie do Niego w nocy, wspólna nauka lub wspólne gotowanie. Jeśli Twoim celem jest szczęśliwy związek, to uczenie męża, jak stać się lepszym człowiekiem, też będzie w porządku. Jeśli Twoim celem jest bycie dobrym dzieckiem, to codzienna rozmowa z rodzicami nie będzie przykrym obowiązkiem tylko przyjemnością. I tak dalej ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie to podsumowałaś i pozwoliłaś mi spojrzeć na ten cytat inaczej. Dziękuję <3

      Usuń
  9. Fajne zestawienie :) I takie kobiety powinny właśnie nas inspirować! A nie celebrytki, które 3 dni po porodzie idą na galę i pozują na ściance ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj inspirują ;) Hihi, swoją drogą - jak te celebrytki to robią? To też ciekawe ;)

      Usuń
  10. Mocno inspirujące propozycje czytelnicze, często po takie sięgam, takich właśnie poszukuję, tak aby nieco odczarować swoje problemy i zmierzyć się z kłopotami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak powinien robić każdy z nas :) Czasami wydaje nam się, że walczymy z wiatrakami... a tak ma większość ludzi :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.