17.5.17

Już nie chcę być jak Ty

Przyznam się od razu i bez kompleksów - porównywałam się kiedyś z innymi. Miałam już nigdy nie być tak piękna jak ona, już nigdy tak mądra jak tamten chłopak i nigdy nie mieć tak świetnego głosu! Frustracja rodziła kolejne frustracje aż w końcu doszłam do wniosku, że czas puknąć się w czoło
NIE CHCĘ JUŻ UBIERAĆ SIĘ JAK ONA. Nie chcę już mieć dopasowanej bluzki właśnie do takich spodni. Nie chcę już mieć wielu zestawów biżuterii pasującej do każdej sukienki. Bo gdy patrzę na nią - już nie czuję się gorzej. Czuję, że obie jesteśmy piękne. Nie mam takiej ilości biżuterii, bo jak zaczęłam rozmawiać ze sobą, dowiedziałam się, że wcale nie lubię jej nosić. Gdy zaczęłam rozmawiać ze sobą dowiedziałam się, że nie falbanki i koronki czynią mnie piękną, a takie ubrania, w których ja czuję się piękna i te, które kupuję ze świadomością - jakości (o której poczytałam), pochodzenia (nawet jeśli pochodzi z lumpeksu) i wartości pieniężnej (na którą sama skrupulatnie odkładałam). Nie chcę już wyglądać jak ona, bo nią nie jestem. Bardzo proste, ale zrozumienie tego to naprawdę złożony i czasochłonny proces. Zrozumienie, że jesteś sobą, a nie innym człowiekiem, po prostu wymaga pracy.
NIE CHCĘ MIEĆ TAKIEJ RODZINY, JAKĄ TY MASZ. Nie chcę mieć ogromnego domu, który Ty masz. Nie chcę mieć tego taty, który się z Tobą wygłupia i robi szalone rzeczy. Nie chcę jeść wspólnych obiadów. Nie chcę mieć starszego brata i siostry, która zabierze mnie na pierwszą imprezę. Nie chcę nie dlatego, że to złe - nie chcę, bo to wszystko jest dla Ciebie. Dla mnie jest inna rodzina. Dla mnie było mieszkanie na wsi z bordowym korytarzem i łazienką bez okna. Dla mnie jest dom, na który całą rodziną oszczędzaliśmy ostatnie kilka lat. Dla mnie jest rodzina rozsypana po świecie. Dla mnie rodzinę tworzą kochający mnie ludzie. Dla mnie jest rodzina niepełna, ale szczęśliwa. Dla mnie jest dom, w którym nie żyje się według zasad, które ustalają inni. Twoja rodzina jest dla Ciebie i Ty jesteś dla niej. 
NIE CHCĘ BYĆ JAK TY. Nie dlatego, że nie jesteś świetną kobietą, ale dlatego, że ja jestem zupełnie kimś innym. Mogę Cię podziwiać i robię to. Szanuję Twoją pracę, Twoje wybory, Twoje zdanie - na mój temat i na jakikolwiek inny. To Twoja praca - ja mam inną. To Twoje wybory - nie dzielę ich na złe i dobre, nie zastanawiam się nad ich podłożem. To Twoje zdanie - ja mogę mieć inne. Nie chcę być jak Ty, bo jestem sobą. I przyznaję, że prace trwają. Bo praca nad sobą nigdy się nie kończy. 

Czy Ty też odczułaś kiedykolwiek frustrację z powodu, że "ktoś zawsze ma lepiej niż ja"?

8 komentarzy :

  1. "Dla mnie jest dom, w którym nie żyje się według zasad, które ustalają inni." - bardzo podoba mi się to zdanie, ma w sobie moc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że ma moc. Każdy dom ma swoje zasady i nie chodzi o to, by nie być przystosowanym do życia w społeczeństwie ;) ale o to, by mieć jednak do niego dystans.

      Usuń
  2. Mądry wpis. Każdy z nas jest unikatem na skalę wszechświata :) A ważne jest to aby doceniać to co się ma. Straszne jest to, że współczesny świat tak mnipuluje umysłami ludzi, że większość goni za tym czego tak naprawdę wcale nie potrzebuje, a to jeszcze wpędza w frustracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orany, właśnie sobie uświadomiłam, że masz ogromną rację :( Rację, że tak świat manipuluje ludźmi, że się gubią..

      Usuń
  3. Piękny wpis i jaki mądry! Oczywiście, że czułam frustrację, całe moje lata szkolne, to jeden wielki kompleks i porównywanie się z innymi (byłam zawsze zbyt brzydka, zbyt głupia, zbyt niska, z krzywymi zębami, itd itp). Ja bym dodała od siebie jeszcze to, że bardzo często u innych widzimy to, co oni sami chcą, żebyśmy widzieli. Ileż to razy na moje zaskoczenie, słyszałam odpowiedź - "bo to było na pokaz, musiałam udawać, a prawda była zupełnie inna". Nagle idealna rodzinka, w swoich czterech ścianach nie jest wcale taka idealna, dla nas czyjś piękny dom (ojej jak my byśmy taki chcieli mieć!), to dla właściciela tylko budynek, cudowne ciało okazuje się efektem mocnej ingerencji, by zamaskować kompleksy.
    Dlatego najzdrowiej jest po prostu żyć własnym życiem. A jeśli już mamy się z kimś porównywać, to tylko po to, by się motywować czyjąś pracą nad osiąganiem wyznaczonych celów, czyimś pozytywnym podejściem do życia, do ludzi itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, Ada! Poruszyłaś dla mnie ważną kwestię - to, co my widzimy to jedno, a prawda - to drugie. Chciałabym napisać kiedyś post "Bajka o ojcu Alkoholiku", którego zawsze podziwiałam (tata mojej koleżanki), a później jak poznałam prawdę... nie chciałam już tam bywać. To było dla mnie ciężkie i już wtedy pierwszy raz przekonałam się, jak to bywa "na pokaz" a jak realnie jest w czterech ścianach...

      Dzięki za wspomnienie! :)

      Usuń
  4. Może nie, że chciałabym być jak ktoś inny, bo zbytnio lubię siebie ;) ale czasem gdy pojawia się to uczucie, że "ale ten ktoś ma fajnie" lubię to wykorzystać jako inspirację, popatrzeć jakie cechy czy zachowania mogłabym przenieść do swojego życia, żeby nie tyle bardziej być jak ten ktoś, co mieć to, czego bym chciała, będąc mną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba inny rodzaj "bycia jak ktoś" - taki bardziej motywujący, bo o tym mówisz - dobrze zrozumiałam? :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.