28.7.17

Nauczyłam się o sobie, że...

W marcu przeczytałam Dzikie Przebudzenie, które trochę popychało mnie do przodu z myślą, że jednak nie zwariowałam. Popychało mnie do przodu w życiu. Wiesz, w tym życiu, na które składa się dźwięk budzika, wstawanie z łóżka i zrobienie śniadania. Nie w tym życiu rodem z Facebooka i Instagrama, pełnych fantastycznych, wyjątkowych, niepowtarzalnych chwil. Bo musisz mi wierzyć na słowo, że życie pełne podróży, bez ograniczeń (bo przecież masz swoją firmę) i zobowiązań (bo przecież masz 22 lata, nie masz dzieci ani domu na głowie) jest NICZYM, jeśli nie jesteś swoją dobrą przyjaciółką. Niepotrzebne Ci to wszystko bez przyjaźni. 
W sobotę rano byłam na See BloggersPiotr Bucki poprowadził pierwszy panel opowiadając o nawyku pisania, a ja w cudzysłowie (jak jakaś szalona) spisywałam zdania, które wypowiadał. Zachwycił mnie. Zaskoczył. Z jednej strony sprowadził na ziemię, z drugiej - pozwolił dosięgnąć gwiazd. Zainspirował mnie do zrealizowania własnego planu tworzenia nawyku pisania. Mary Daniels, autorka Dzikiego Przebudzenia, jest aktualnie terapeutką. To ona wyznaczyła 9 Pytań, na które powinniśmy odpowiadać sobie codziennie przed rozpoczęciem dnia. To na te pytania będę odpowiadać w postach przez kolejne 9 tygodni. Jedno pytanie z wieloma odpowiedziami tygodniowo. A do Buckiego na pewno jeszcze wrócę...

Nauczyłam się o sobie samej, że interesuje mnie tylko życie zgodne z zasadami.

Nie inne. Nie interesuje mnie życie, w którym nie ma zasad moralnych lub etycznych, jakiekolwiek by one nie były. Dla każdego są inne, ale ludzie ich nie określają. Ja określiłam i lubię się ich trzymać. Lubię nie schodzić poniżej. Lubię brać je pod uwagę, gdy podejmuję decyzję. Lubię sobie o nich przypominać w krytycznych sytuacjach. Są przyziemne. Zwykłe. Niektóre są ze mną od dawna - na przykład świadomość, że dobrostan i szczęście moich zwierząt zależą tylko ode mnie. To jedna z najbardziej radykalnych zasad w mojej codzienności. Najbardziej odpowiedzialna. Niektóre z nich są całkiem świeże, tak jak uważność w chwilach stresu i określanie swojego położenia we wszechświecie. Pytanie siebie o szczęście i prawdę. 
Nauczyłam się o sobie samej, że lubię nie trzymać się reguł, łamać przepisy i odstępować od schematów.

Pół żartem, pół serio. Mam swoje zasady i jedną z nich jest wychodzenie poza schematy. Za każdym razem, gdy myślę o tym, co powiedzą ludzie - przestaję myśleć i robię swoje. Nie mogę mieć na to wpływu. Działam zgodnie ze swoimi zasadami, bo (patrz akapit wyżej) tylko to daje mi szczęście. Inaczej już nie potrafię. Poza tym jestem mistrzem łamania przepisów drogowych, zbieram mandaty i potwierdzenia przelewów jak karteczki do segregatora. Zważając jednak na to, że przez ostatnie 7 dni zrobiłam jakieś 1400 km autem, nie mam w związku z tym kompleksów. Aha, no i nie jestem za tym, żeby te przepisy łamać. Jedyne, których lubię się trzymać - z tych narzucanych przez społeczeństwo.
Nauczyłam się o sobie samej, że największy spokój w życiu przynosi szczerość wobec siebie.

Nie ma większego ukojenia dla duszy niż szczerość. Nie ma nic lepszego niż prawda. Najlepiej w formie informacji. Co to znaczy? Znaczy to, że nie oceniam ani siebie, ani innych w danej sytuacji. Przyjmuję ją do umysłu jako informację od rzeczywistości. Moja głowa odbiera informację o wypadku samochodowym. Nie reaguje na wypadek szukając winnego. Moja głowa przetwarza informacje o rozstaniu. Rozstanie z partnerem w biznesie albo w życiu. Nie kręcę do tego całego filmu o tym, kto co mógł powiedzieć, pomyśleć lub zrobić. Jestem szczera ze sobą, kiedy nawalę i przytulam siebie najmocniej jak mogę, gdy jestem dumna. Wtedy jestem swoją największą przyjaciółką. I za każdym razem, gdy o tym pomyśle - chce mi się płakać. Z radości. 

Jak dobrze jest mieć siebie. Masz?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.