10.9.17

Wyzbywam się tego, co mówi mi, że "życie to nie bajka"

Wracam do gry, więc odsyłam Was do pierwszego i drugiego wpisu z tego cyklu. Wyzbywanie się to trudny element. Ciężko jest w końcu wyrzucić z garderoby sukienkę, za którą zapłaciło się kilka stówek, a nie ubrało ani razu. Trudne bywa też pozbycie się starych nawyków, nawet jeśli nowe wyglądają jak najlepsze rozwiązanie na dotychczasowe problemy. Niełatwo wyzbyć się tego, co w zasadzie jest wygodne, a w gruncie - kłopotliwe, toksyczne, a w końcu aż smutne. Zjedź poniżej, a dowiesz się, dlaczego i czego wyzbywam się w swojej codzienności.
Wyzbywam się poczucia piękna zależnego od ubrań, zabiegów i kosmetyków. To trwało i trwa nadal. Trwa latami i będzie trwać, bo to nie zadanie do odhaczenia, tylko praca z własną głową. Uwielbiam nosić sukienki i bluzki dopasowane do talii. Lubię spędzić czas u kosmetyczki i czynię sobie często domowe SPA: malowanie paznokci, maseczki na włosy, maseczki na twarz, kremiki i inne esencje. Kocham te elementy w swojej codzienności i zawsze mnie odprężają. Jednak to (już) nie one decydują o moim poczuciu piękna. Wyzbyłam się przekonania, że muszę być idealna. Ostatnio leżąc na łóżku u kosmetyczki moja głowa była na maksa rozśmieszona niedoskonałościami: szerokie paznokcie, długie palce, czarne włosy wszędzie (!), wystające biodra, baby hair, chude nogi, sporo blizn. Dzięki Mamo i Tato! Serio jestem naprawdę piękna! Droga z zawstydzenia do dystansu była długa i obejmowała też akceptację ciała nago. Przez to wszystko zaszła we mnie znaczna zmiana: czuję się piękna w sytuacjach, emocjach, uczuciach, w życiu - nie w ciuchach.

Wyzbywam się oczekiwań w relacjach z ludźmi. Ten etap trwa od niedawna i polecam go każdemu, komu drugi człowiek potrafi porządnie zszargać nerwy. Pierwszy krok jest łatwy: wystarczy uświadomić sobie, że naprawdę (serio serio) nie mamy żadnego wpływu na to, jak zareaguje drugi człowiek. Mamy wpływ tylko na tą swoją część: dobre wykonanie swojej roboty (jakakolwiek by nie była - czy związana z pracą zawodową, czy z życiem prywatnym) zapewnia spokojną głowę. Uświadomienie jest niczym zapalenie odpowiedniej lampki w swoim mózgu - czujesz, że dokonałaś prawdziwego odkrycia. Poznałaś zasady, więc teraz życie powinno stać się łatwiejsze. Teraz codziennie praktykuj (oto ta trudniejsza część): nie oczekuj oklasków ani opieprzu w pracy, nie oczekuj pożądanej odpowiedzi od dziecka lub partnera, nie oczekuj zrozumienia w kolejce w spożywczym (nawet kiedy spieszysz się i masz tylko jedną rzecz). Powodzenia! Trzymam kciuki za mnie i za Ciebie!

Wyzbywam się poczucia odpowiedzialności za wszystkich wokół, o czym pisałam już wcześniej - tutaj. Napisałam wtedy tekst z przekąsem opowiadający o trudnych relacjach z drugim człowiekiem. Bo to, że rodzice są odpowiedzialni za dzieci, później dzieci za rodziców, każdy partner za partnerkę i na odwrót - to sprawa jasna. Ale stwierdzenie, że nie musisz dźwigać na sobie poczucia odpowiedzialności za kogoś innego, bywa kontrowersyjne. Dla mnie stało się lekkością i świętym spokojem. Uwolnieniem. Prawdopodobnie zrozumie mnie osoba, która też ten kamień z serca zrzuciła i znowu czuje się jak piórko. "Nie jestem za Ciebie odpowiedzialna. Jesteś drugim człowiekiem. W gruncie rzeczy zupełnie niezależnym ode mnie. Mogę mieć na Ciebie nieznaczny wpływ, bo przecież w środku serca Ty wiesz, co chcesz zrobić i właśnie to zrobisz. Mogę mieć na Ciebie wpływ, ale nie jestem za Ciebie odpowiedzialna."

Wyzbywam się jeszcze kilku "błahostek" ze swojej codzienności, ale zostawię je jako smaczek na kolejny wpis. Wyzbywam się wszystkiego, co mówi mi, że "życie to nie bajka" - żebym jednak mogła je sobie bajką czynić. To właśnie robię. A Ty - czego się wyzbywasz?

4 komentarze :

  1. U mnie duży przełom w samoakceptacji nastąpił po zmianie otoczenia i ludzi, nie czuję potrzeby malowania się codziennie i zakrycia niedoskonałości, co wcześniej było nie do pomyślenia i bardzo się tego wstydziłam. Nawet jak teraz przytyło mi się kilka kg to w końcu moje kochane krągłości, nie będę z tego powodu rozpaczać i nie zrezygnuję z lodów latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło się to czyta <3 To prawda... Czasem wystarczy zmienić nastawienie, a czasem razem z nim ludzi i całe otoczenie. Jak widać - na lepsze :)

      Usuń
  2. Pięknie! Cieszę się, że życie postawiło mi Ciebie na drodze, bo to, co piszesz totalnie ze mną rezonuje! Wyzbywam się dzisiaj strachu, że może powinnam postępować inaczej - bo również chcę, żeby moje życie było bajką, przygodą, spełnieniem marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, teraz tym bardziej nie mogę doczekać się tego, by poznać Cię osobiście. I oczywiście - Twojej prelekcji! :)

      Usuń

Jeśli jesteś na moim blogu, na pewno jesteś zainteresowany treściami, które publikuję. Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat. Tworzę dla Was i lubię wiedzieć, czego oczekujecie :)

Nie zostawiaj linku do swojego bloga w komentarzu. Moja strona to nie portal z ogłoszeniami. Zawsze wchodzę na blogi autorów, którzy się tutaj udzielają. Oni mogą na mnie liczyć.